sobota, 10 czerwca 2017

Takiego kota mógłbym mieć... "Zaklinaczka. Próba Ognia" Lene Kaaberbøl


Moje pierwsze spotkanie z duńską autorką. Jak wyszedłem z tej przygody? Czy powieść mająca 150 stron może zainteresować mola, który tyle stron zwykle łyka w dzień?
To jest jedna z tych książek, o której nie można za dużo mówić, bo się zaspojleruje. 
Clara jest dwunastoletnią dziewczynką. Pewnego dnia wielki kot podobny do małej pantery tarasuje jej wyjście. Nagle młoda Clara staje się ofiarą. Koci prześladowca, który pachnie morzem jest tak naprawdę przyjacielem, czy wrogiem? Chimera, czyli skrzydlaty potwór pragnie porwać dziewczynkę, czy uda mu się tego dokonać i nie zostać schwytanym przez Krucze Matki?


Lene Kaaberbøl


Urodzona w 1960 roku w Kopenhadze, należy do najbardziej
znanych duńskich autorek piszących dla dzieci. Swoją pierwszą
książkę opublikowała w wieku piętnastu lat. Od tamtej pory
napisała ponad trzydzieści książek dla dzieci i młodzieży
przetłumaczonych na blisko trzydzieści języków.



Książkę dostałem w poniedziałek. Przeczytałem ją w dwa dni, żeby nie zrobić tego w jeden dzień. Właściwie można powiedzieć, że jest to książeczka, ponieważ liczy około 150 stron. Próba ognia to pierwsza część serii przygód Clary- młodej zaklinaczki.

Kim w ogóle jest zaklinaczka?
Zaklinaczką nazywamy osobę, która kocha zwierzęta, opiekuje się i rozmawia z nimi. Taka osoba musi dać coś od siebie, żeby móc coś dostać.
Tak więc nasza dwunastoletnia bohaterka jest początkującą zaklinaczką natury, którą chce porwać jakiś skrzydlaty potwór. 

Książka jest napisana bardzo przyjemnym i prostym językiem. Podobało mi się w niej to, że nie musiałem długo czekać, aż akcja się rozwinie. Właściwie już pierwszy rozdział wprowadzał nas w coraz to dynamiczniejszą akcję. 

Duży plus dla autorki za kreację bohaterów. Występujące tam postacie idealnie pasowały do fabuły i aktualnie prowadzonego wątku. 
Chciałbym wam zdradzić więcej, ale jest to cienka książka, dlatego każde słowo więcej jest mini spojlerem.

No i właśnie to jest minusem książki. Objętość. Moją pierwszą reakcją było "Taka cienka??". Okej, stwierdziłem, że może mnie rozłoży nie ilością, ale jakością. I faktycznie. akcja jest w niej tak zbudowana, że chce się jeszcze i jeszcze, i jeszcze aż tu nagle koniec książki. Dlatego teraz czekam z niecierpliwością na drugi tom, który już niebawem pojawi się w księgarniach.

Podsumowując.
Książka bardzo mi się spodobała, mimo minimalnej grubości. Na miejscu autorki ubogaciłbym ją jeszcze w dodatkowe opisy. Chociaż jeśli mam być szczery to te opisy, które już występują w książce były wystarczające, żebym wyobraził sobie każdy szczegół świata. Prawdziwy majstersztyk!
Jestem już prawie dorosły, ale lubię takie książki czytać, takie kierowane do młodszych odbiorców. Przypominają mi, że ja też byłem kiedyś dzieckiem i że zawsze mogę wrócić do tego dziecięcego świata.
W mojej ocenie "Zaklinaczka. Próba Ognia" zyskuje 9/10 pkt. Jestem z niej naprawdę zadowolony. Użytkownicy lubimyczytać oceniają ją na 7/10 pkt.

PS tak wygląda mitologiczna Chimera:




Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu:

Sebastian

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz