środa, 3 maja 2017

Kim jest "Wyklęta" Joss Stirling?


Jeżeli jesteście na bieżąco z książkami młodzieżowymi, to znacie na pewno nazwisko Joss Stirling. Na swoim kocnie ma doskonale znaną i lubianą "Sagę o Braciach Benedictach". Teraz czas przyszedł na pierwszy tom "Struck".


Raven Stone chodzi do elitarnej angielskiej szkoły. Odbiega od panujących tam norm. Nie ma bogatych rodziców (no dobra, ona wcale ich nie, wychowuje ją dziadek, ale w szkole utrzymuje się dzięki stypendium naukowemu), nie ma markowych ubrań i najnowszego Iphone'a. Nie trudno więc zgadnąć, że nie jest zbyt popularna i lubiana w szkole. Ale ostatnimi czasy to się nasiliło. Wszyscy uczniowie oskarżają ją za masowe kradzieże, a jej przyjaciółka nie wróciła do szkoły. Zauważyła też pewną zależność. Uczniowie znikają na jakiś czas, a potem wracają do szkoły zmienieni.

Kieran Storm razem ze swoim najlepszym przyjacielem, Joe'm pracują w tajnej organizacji YDA (Young Detective Agency) i przyjeżdżają do szkoły z poważną misją. Mają wyjaśnić zniknięcia uczniów i zmiany w nich zachodzące. Podejrzewają, że jest to początek, wręcz zalążek jakiejś większej sprawy, czegoś o wiele poważniejszego, na światową skalę. Kieran to naukowy geniusz, który bardziej wie jak się obchodzić z roślinami mięsożernymi niż jak rozmawiać z dziewczynami. 

Oczywiście nie trudno zgadnąć, że między głównymi bohaterami pojawi się uczucie. Ważne jest to, że dość dużą rolę nie odgrywa miłość, a zagadki kryminalne. Gdybym nie znała nazwiska autorki, nie wiem czy sięgnęłabym po tę książkę. Opis nie ma w sobie nic niezwykłego, co od razu przyciągałoby czytelnika. Jestem naprawdę zadowolona, że się nie zawiodłam. A nawet dostałam ociupinkę więcej niż się spodziewałam.

Joss Stirling ma naprawdę dobre pióro. Muszę zauważyć, że mimo wielu zawiłości, zagadek i nie zawsze zrozumianych powiązań, to akcja jest naprawdę bardzo płynna. Ja się bałam jednego. Początek tej książki był pospolity, wcale niezachęcający. Bałam się, że tak będzie dalej. Że ta historia była już spisana na porażkę na starcie. Jakie szczęście i radość, że było inaczej.

Koniecznie muszę odwołać się do bohaterów, bo są bardzo ważni w tej historii. Naprawdę bardzo, ale to bardzo podobała mi się Raven. Wreszcie spotkałam bohaterkę, która mimo ciężkiego życia ciągle nie narzekała. A zauważyłam, że ostatnio takie bohaterki są już pewnego rodzaju normą. Cieszę się, że ona mnie nie irytowała. Nawet nigdy nie była blisko granicy. 

Podoba mi się to, że Joss Stirling postanowiła prowadzić narrację dwutorowo. Raz mamy perspektywę Raven, a raz Kierana. Tylko, że te kwestie nie są jakoś specjalnie oddzielone czy zaznaczone. Więc czasami przeczytałam kilka zdań i dopiero po tym zorientowałam się, że zmieniłam osoby. 

Książkę czytałam dość późno w nocy, ale spokojnie nie zarwałam jej całej. Bo mimo, że książka jest dość obszerna, to czyta się ją nadzwyczaj szybko. I powiem Wam jedno. Nie żałuję tych kilku godzin bez snu. Naprawdę. A to o czymś świadczy.

Z całego mojego serduszka mogę polecić Wam "Wyklętą". Owszem, może to nie jest jakaś wielce ambitna książka, ale w swojej kategorii i zadaniu, które jej powierzono, zainteresowania, odstresowania i oderwania czytelnika od rzeczywistości, jest świetna. Uśmiecha na ustach po skończeniu gwarantowany!


Dominika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz