wtorek, 26 lipca 2016

Broń perfekcyjna - "Córka zjadaczki grzechów" Melinda Salisbury

Mam do Was prośbę. Wyobraźcie sobie przez chwilę broń idealną. Taką, która jest zdolna zabić wszystko, nigdy nie chybi. Zapewne przed Waszymi oczami pojawia się jakiś rodzaj pistoletu. A teraz w jego miejsce postawcie 17 - letnią dziewczynę z rudymi włosami. Zaskakujące prawda? Co niby taka niepozorna dziewczyna może zrobić? Może zabić samym dotykiem. Jacyś chętni, żeby sprawdzić czy przeżyją kontakt z jej skórą?

Twylla jest córką Zjadaczki Grzechów? Któż to jest? Wyjaśnię to w mam nadzieję najprostszy sposób. Po waszej śmierci nie pójdziecie do raju póki Wasze grzechy nie zostaną zjedzone przez tą właśnie kobietę w postaci różnych potraw, które symbolizują Wasze przewinienia. Twylla, kiedy dorośnie miała przejąć fach swojej matki, ale pewnego dnia przyjeżdża do ich domu królowa i zabiera dziewczynę na zamek. Monarchini twierdzi, że dziewczyna jest Daunen Wcieloną. Odrodzoną córką Bóstw, Naeth i Daega. Pojawienie się Daunen zwiastuje złoty wiek Lormere. W jej żyłach płynie śmiercionośna trucizna, a kto dotknie jej nieosłoniętej skóry zginie w męczarniach. Jedynymi osobami, które mogą jej dotknąć są królowa, król i książę, jej narzeczony.

Według legendy światem od zawsze rządziły dwa Bóstwa: Daeg, który był Władcą Słońca I Jasności oraz jego małżonka Naeth władająca nocą. Z czasem Naeth zapragnęła więcej, uknuła spisek, że jej mąż zasnął, a słońce nie mogło wzejść i świat pogrążył się w ciemności. I wtedy ich córka Daunen, niczym rycerz na białym koniu, obudziła ojca swoim śpiewem. Od tego czasu duch Daunen się odradza w nowych dziewczynach.

Kiedy Twylla cztery żniwa temu wybierała życie w zamku nie wiedziała, że co miesiąc będzie musiała zabijać zdrajców krajów. Nawet nie przypuszczała, że królowa zmusi ją do dotknięcia jej przyjaciela. Kobieta od zawsze prowadziła kraj silną ręką, wymagając uwielbienia rodziny królewskiej, a decyzja przelała czarę goryczy. Od tego momentu Twylla czuła się jak kat i każdą straconą osobę porównuje z przyjacielem.

Ale nawet po ciężkich czasach przychodzi promyk nadziei, prawda? Jednym z jej strażników zostaje Lief, chłopak, który nie boi się ryzyka. Potrafi skrytykować władzę, podejść do Daunen bliżej niż podpowiada rozsądek, chce być wolny i niezależny.  to właśnie tak pociąga Twyllę. Na początku cicho i delikatnie, a z czasem coraz mocniej.
Nikt nie zapomina ludzi, którzy go kochali. Bez względu na wiek i upływ czasu, zawsze pamiętamy, że byliśmy kochani.

Możecie powiedzieć, że będzie to kolejna książka skupiona na romansie. O nie, rodzące się uczucie to dopiero wierzchołek góry lodowej. Zakazana miłość jest tak naprawdę wątkiem uzupełniającym. Dlatego jeżeli myślisz, że będzie to kolejna młodzieżówka skupiająca się na miłości i dlatego po to nie sięgniesz, to ja w tym miejscu i momencie proszę Cię, przełam się, przeczytaj, niech Ci szczęka opadnie, a potem daj znać, kto miał rację :D

Ale idąc dalej muszę Was ostrzec, że przy czytaniu książki nie da się nudzić. Cały czas coś się dzieje, pojawiają się znaczące osoby. Początek może się komuś wydawać trochę nudny, ale on rozwija się według mnie w dość normalnym tempie. Melinda daje nad czas na zapoznanie się z bohaterami, sytuacją, poczucie klimatu. Potem akcja po prostu pędzi na łeb, na szyję, a autorka zgrabnie prowadzi nas przez całość, sprawia, że nie czujemy takiego przytłoczenia, co byłoby możliwe.

Świat przedstawiony przez Salisbury jest magiczny, bardzo dopracowany, a przy swojej perfekcji nie traci uroku. Nie dostajemy zrzędliwej bohaterki, która użala się nad sobą. Zamiast tego mamy silną bohaterkę, która wie czego chce, bezwzględną królową i postacie męskie, które ścinają z nóg. 

Ta recenzja pewnie robi się nudna, same zachwyty, ale prawda jest taka, że jak dotąd nie znalazłam żadnych wad. Zakończenie godne podziwu, tematy takie jak śmierć, religia, życie po śmierci zostały poprowadzone brawurowo, a sama książka prezentuje się tajemniczo. Czegóż chcieć więcej? No może tylko drugiej części, która mam nadzieję wpadnie w moje łapki jak najszybciej :)


Dominika

5 komentarzy:

  1. Ooo tutaj się nie zgodzimy! Haha :D Mi powieść nie przypadła do gustu, ale może dlatego, że po prostu nie za bardzo miałam ochotę na takie klimaty kiedy się za nią zabrałam :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz, może warto jeszcze raz po nią sięgnąć? Ja tak dałam drugą szansę kilku książkom i jestem z tego bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za tę recenzję, bo dzięki niej odkryłam tę ksiązkę, którą szukałam ;)!
    A znasz jakieś inne książki fantasy, gdzie występuje monarchia i jest jakiś książę czy coś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, fantasy z monarchią... no to będzie ciężko. Na pewno druga część:D Zastanowię się i dam znać.

      Usuń