niedziela, 9 lipca 2017

Typowe... "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział" Tomasz Marchewka


Zaskakująco dobra powieść z kategorii...
no właśnie.

"Wszyscy patrzyli, nikt nie widział" to historia chłopaka, który pragnie być numerem jeden w świecie szulerów. Autor stworzył miasto pełne kanciarzy, szulerów i hazardzistów. Tym światem rządzi prawo dżungli- silniejszy wygrywa. Oto miasto Hausenberg.
 Czy uda się Slavie zostać największym ze wszystkich rekinów miasta?

W świecie stworzonym przez autora rządzi przekręt. Im większy, tym lepszy. To w sumie najlepsze podsumowanie miasta Hausenberg. Osobiście nie chciałbym znaleźć się w centrum wydarzeń miasta. Bycie w centrum oznacza, że jesteś najbogatszy, albo wykiwałeś najbogatszego i przeżyłeś.


Tomasz Marchewka

Urodzony w Krakowie, rocznik ’87. Jako dziecko zamiast strażakiem chciał zostać hakerem. Jest scenarzystą w studiu CD PROJEKT RED – pracował nad grą Wiedźmin 3: Dziki Gon, a także nad dodatkiem Krew i Wino. Miłośnik dobrej kawy, sztuk walki i kolekcjoner tuszu pod skórą.


Wiecie jak ja widzę Hausenberg? Jako staroangielskie miasto z Sherlocka Holmesa.
Nie wiedziałem, że w Polsce znajdzie się pisarz z taką siłą słowa. Czytając książkę nie znając autora, powiedziałbym, że napisał to Amerykanin. Dlaczego? Bo z czymś takim się jeszcze nie spotkałem.

Slava, czyli nasz główny bohater jest w gorącej wodzie kąpanym uczniem profesora, który uczy go sztuki szulerskiej. Profesor to ten, który odszedł w cień zostawiając za sobą legendy. Widzi wszystko i wygrywa wszystko. To taki emerytowany boss szulerów. 
Slava ma dwóch kompanów. Nino- typowy, sztampowy osiłek i zwodniczy, przebiegły i intrygujący Petr. Okej. Tutaj też znajdzie się kobieta, która zaspokoiła Slavę. Dała mu radość i była jego ostoją.


Podsumowując
"Wszyscy patrzyli, nikt nie widział" to pierwsza książka Tomka Marchewki i jednocześnie pierwsza część trylogii Miasta Szulerów. Swoją powieścią autor pokazał nam kawałek swojej codzienności i to mi się bardzo podoba. Zainspirował się tym co sam współtworzył, czyli Wiedźmin-gra i tym, co lubił, czyli "Wielki Szu". Tak naprawdę do końca nie wiedziałem do jakiej kategorii przypisać tą powieść. Teraz stwierdzam, że jest to po prostu książka z kategorii rozrywkowej. Tak totalnie po prostu... 
Może jest to książka bardziej dla mężczyzn niż dla kobiet, ale jeśli kręcą Was, drogie panie, zwroty akcji, wielowątkowość, przebiegłość i nie przeszkadzają wam przekleństwa, to spoko 😁 
W mojej skali książka uzyskała 8/10 pkt. Myślę, że to dobra ocena dla debiutu z takiej oryginalnej półki!



Wydawnictwo


Sebastian

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz