poniedziałek, 19 czerwca 2017

Łooo Boże... Co to było... czyli Warszawskie Targi Książki 2017



Warszawskie Targi Książki to wydarzenie wyczekiwane przez nas na kilka miesięcy przed. Są niczym gwiazdka, tylko, że w maju. Tyle radości, spotkań i wydawania pieniędzy nie można pomylić z niczym innym. Czas na podsumowanie Targów naszymi oczami.
Wiemy, targi było dawno temu, ale ponieważ post pojawił się dzisiaj, jest okazja, aby powspominać! 

WTK trwały od 18-21 maja. Piątek i sobota, to dni, kiedy na Targach byliśmy razem, a w niedzielę był tylko Sebastian. Może zacznijmy od początku. 
O godzinie 8:45 wsiedliśmy do pociągu i wyruszyliśmy w godzinną podróż na Stadion Narodowy w Warszawie (i tak przez trzy dni). Tak naprawdę przygotowani byliśmy już od początku maja. Wydrukowane plakietki, zebrane pieniądze i torby na książki, czekały ,aż weźmiemy je i wpadniemy w książkowy szał. 

Piątek był dniem męczącym, ale tylko po południu, ponieważ zarówno prezydent Polski, jak i Niemiec postanowili spotkać się, właśnie na WTK, ze względu na tegorocznego Gościa Honorowego, którym były Niemcy. Ja naprawdę wszystko rozumiem, ale organizacyjnie wyszła lekka klapa. Ochrona zablokowała przejście, więc nie można było zrobić pełnego koła, tylko się wracać, a przejście na parter było tylko przez trybuny. Można było się też zdecydować na półgodzinną rewizję...


Sobota to czas przede wszystkim spotkań. Tyle autorów w jednym miejscu rzadko się spotyka. Oczywiście nie zapominajmy o naszych kochanych kolegach i koleżankach, blogerach. Mieliśmy też okazję poznać na żywo osoby, z którymi współpracujemy.
Dużo czasu spędziliśmy w Merlinie, gdzie dostaliśmy darmowe lody i kawę 😍
Wygodne pufy umilały nam czas, który biegł  zdecydowanie za szybko. 
Porobiliśmy obowiązkowe zdjęcia  i spędziliśmy miło czas.










Oczywiście spotkania z autorami to nasze obowiązkowe punkty na targowej liście "Do zrobienia". U najbardziej znanych kolejki były kilku godzinne, ale zdarzało się tak, że byliśmy pierwsi! Miło było porozmawiać o książkach, ich pracy i czytelnictwie. Zdarzało się tak, że niektórzy kojarzyli nasz blog i nas samych!




Nie oszukujmy się jednak. targi są głównie po to, by zapełnić swoją biblioteczkę nowymi pozycjami, które pięknie się prezentują. I tak udało nam się trafić do pierwszej dziesiątki osób wchodzących na wymianę książek lubimy czytać, zakupiliśmy kilka... naście książek i dostaliśmy do zrecenzowania od wydawnictw. 




A jak odczuwaliśmy targi?

Dominika: Ten rok będę wspominała najlepiej. Zdecydowanie się uspokoiłam i nie latała jak szalona po całym terenie stadionu. Moje zakupy były bardziej przemyślane. Cieszę się też, że z roku na rok jest coraz więcej wystawców. I teraz możesz kupić nie tylko książki, ale nawet książkową biżuterię!
Jedyne co mogę zarzucić to lekki bałagan przy organizacji.

Dostęne były sale konferencyjne, gdzie chyba łatwiej byłoby zorganizować spotkania autorskie z najpopularniejszymi autorami. Kolejka do Kim Holden i Cecelii Ahern w pewnym momencie się prawie połączyła, a one były na stoiskach, które ustawione były zupełnie po przeciwnych stronach. Sprawa się miała podobnie z Joanną Krupą i Ewą Chodakowską. A z tych milszych? Wszystko co było. Uwielbiam spotykać znajomych i poznawać nowe twarze. Z niektórymi widzę się tylko raz na rok, właśnie na Targach. Już nie mogę doczekać się następnej edycji!

Sebastian: Nie wiem czemu, ale w tym roku włączył mi się motorek na naprawdę wysokich obrotach. Osiągałem taką prędkość, że mój telefon i krokomierz myśleli, że biegłem...
Z kimkolwiek szedłem okazywało się, że musi za mną biec. To było akurat przykre...
Jestem naprawdę zadowolony z tych Warszawskich Targów Książki. Udało mi się wygrać w konkursie organizowanym przez nexto.pl na czytnik ebooków, który mogliście już zaobserwować na instagramie. Oprócz tego zakupiłem mini epik box'a i kiedy go otworzyłem radość przepełniła mnie w całości, ponieważ była tam poszewka na poduszkę! 💗💗 Najpiękniejsza rzecz ever!!!

 Udało mi się też spotkać z KK42 i porozmawiać z Mają K. tak naprawdę i okazała się sympatyczniejsza niż na filmikach (tak, da się być bardziej sympatycznym). 
Okej, czy coś jeszcze? Hmmm. Myślę, że nie. 


* INNE ZDJĘCIA DOSTĘPNE NA INSTAGRAMIE *


To wszystko z naszej strony. A jakie są Wasze przeżycia po WTK 2017? Macie jakieś miłe, lub złe wspomnienia? 
Podzielcie się nimi w komentarzu! 😋


Dominika i Sebastian

3 komentarze:

  1. Dla mnie było lepiej niż w zeszłym roku, bo wrzuciłam na luz i nie chciałam iść do wszystkich autorów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony dobry pomysł, ale z drugiej ta rekrutacja do których autorów iść a których sobie odpuścić jest męcząca 😉
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Bardzo chciałam pojechać na targi, ale niestety wypadła mi pewna sprawa. Mam nadzieję, że w następnym roku odwiedzę Warszawę i targi książki :).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń