sobota, 15 kwietnia 2017

Co sądzę o "Hopeless" Colleen Hoover?


Colleen Hoover jest nazywana "królową New Adult". Przeglądając internet dowiedziałam się, ta pozycja jest jedną z najpopularniejszych i najlepiej ocenianych książek autorki. Czy słusznie?


Sky przez swoje siedemnaście lat żyła pod kloszem. Kobieta, która ją adoptowała wychowuje ją bez żadnych zdobyczy technologii. Telewizja, telefon, internet czy nawet szkoła to coś, o czym dziewczyna może pomarzyć. Do swojego zamkniętego świata wpuszcza tylko matkę i przyjaciółkę, która nie ma w okolicy opinii cnotki. Sky namówiła swoją mamę na chodzenie do szkoły publicznej. Tam z miejsca dostaje łatkę zdziry. 
Dean Holder, nie ma najlepszej opinii w szkole. Przez rok był w poprawczaku za pobicie szkolnego kolegi. 

Jak się pewnie domyślacie, te dwie postacie się spotykają. I oczywiście się w sobie zakochują. Ale ta relacja od początku była skazana na problemy.

Jest to druga książka Colleen Hoover, po którą sięgnęłam. Powiem szczerze, że jest to poziom porównywalny do "November 9". Kilka rzeczy, no właściwie dwie mnie troszeczkę denerwowały. Reszta to same superlatywy.

Pierwszy dość duży minus to pierwsze 50 stron książki. Wtedy mamy pierwsze spotkania Sky i Holdera. To co się wtedy dzieje jest trochę żenujące. Kiedy tylko dziewczyna widzi Deana tak się zachwyca i fantazjuje, że mało jej majtki w dół nie opadają. To mnie po prostu irytowało, ale na szczęście się skończyło. Po drugie już w prologu mamy namiastkę, tego czego możemy się spodziewać w zakończeniu. Wiem, że zdarzy się coś dramatycznego. Wszystkie tajemnice wyjdą na jaw. I tu się zawiodłam. Bo bez problemu przewidziałam co się stanie. A może to tylko moja wina? 


Piękna okładka


Warto zwrócić uwagę, że autorka ma niezwykłą lekkość pióra. Przez historię się wręcz płynie. Duży plus stworzenie ciekawego portretu psychologicznego bohaterów. Moje czytelnicze serce skradła Six, najlepsza przyjaciółka Sky. Jest to osoba nietuzinkowa, która wprowadza dużo koloru, tak samo jak Breckin, mormon, który jest gejem. I tu moi drodzy się zawiodłam. Otóż zrobił research i mormon nie może być jednocześnie gejem! Zastanawiam się czy to było celowe czy nie ze strony Colleen Hoover.
Cała historia trochę trąci banałem, ale nie do końca tak jest. Bo mnie zachwyciła psychika Sky. To jak jej umysł wypierał smutne wspomnienia. To było coś niesamowitego.
Colleen Hoover wie jak zagrać na emocjach czytelnika. Może wielce zaskoczona fabułą nie byłam, ale było kilka momentów, kiedy miałam ochotę, zwinąć się w kulkę i płakać.

Podsumowując polecam Wam tę książkę. Jest to wyjątkowa pozycja, która dociera do serca i myśli czytelnika. Jeśli szukacie historii, która złamie Wam serce, to śmiało sięgnijcie po "Hopeless".


Dominika

4 komentarze:

  1. Hopeless kocham <3 a Losing hope jest świetnym uzupełnieniem historii! Po tej ksiązce inaczej trochę się patrzy na Hopeless :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie słyszałam, że podobno Losing Hope jest lepsze :)

      Usuń
  2. "Hopless" to moja ulubiona książka autorki, oczywiście wszystkie są niesamowite, ale ta i "November 9" najbardziej do mnie trafiły. Przede mną wiąż "Losing hope", właśnie czyta tę książkę moja mama więc myślę, że jak skończy to ja się za nią zabiorę :)
    A co do wad w książce, to jak dla mnie ta książka ma tyle zalet, że wady nie rzucały mi się nawet w oczy. Historia mnie urzekła, trafiła do mojego serca, wywołała ogrom emocji i osobiście nie mogę jej nic złego zarzucić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak czasami mam z niektórymi książkami. Nawet jeśli jakieś wady są, to ja nie chcę ich widzieć :)

      Usuń