środa, 28 grudnia 2016

Napisz "Milion cudownych listów" Jodi Ann Bickley




Czy czujesz się czasami źle? Coś Cię gnębi? Chcesz się poddać i nie widzisz dla siebie ratunku?
Może ktoś bliski Twojemu sercu umarł, albo po prostu straciłeś, drogi czytelniku, kontakt z kimś ważnym w Twoim życiu? 
Nie przejmuj się. Na pomoc przybiega do Ciebie pani Jodi Ann Bickley, która pomogła ludziom w kilkudziesięciu krajach.




Małej pięcioletniej dziewczynce zmarła osoba bardzo bliska. W takim sytuacji bylibyśmy przygnębieni, lecz ta osóbka zaczęła pisać. Skreślała kilka słów do zmarłem babci. Czy to nie jest piękne? Od razu na myśl przychodzi mi "Oskar i pani Róża".
Mama Jodi związała się z Romem. Doszło jej kilkoro przyrodniego rodzeństwa, ale dziewczynka nie czuła się mniej kochana. Wiedziała, że w mamie zawsze znajdzie przyjaciółkę od serca. Niestety jako nastolatka popadła w bulimię i w chorobę niskiego poczucia wartości. Jednak to ją tylko zmotywowało do dalszego działania. Ulgę znalazła w poezji wygrywając liczne konkursy.
Wszystko zaczęło się układać, nawet się zakochała. Do czasu wyjazdu. Ten jeden wypad przewrócił jej życie. Ugryzł ją kleszcz i leżała w szpitalu z zapaleniem opon mózgowych.
Rozpoczęła się walka. Pewnego dnia postanowiła stworzyć akcję "Milion cudownych listów". Projekt otrzymała duży odzew, większy niż sama pomysłodawczyni sobie wyobrażała. 

Nie potrzebujesz żadnych konkretnych umiejętności ani talentów, żeby uczestniczyć w tym projekcie. Wystarczy wziąć długopis i napisać coś miłego. Napisz coś, co powiedziałbyś najlepszemu przyjacielowi w najtrudniejszej chwili. [...] Jakie słowa by ci pomogły, kiedy marzysz, żeby świat zwolnił, bo nie możesz za nim nadążyć? Zapisz je i przekaż komuś znajomemu – albo nieznajomemu.
Tak też rozpoczęła się wizja książki. Pisarka odnajdywała radość, że może pisać i pomagać innym. Stało się to w końcu jej pasją. Z każdym listem dostrzegała podobny problem, tylko z innej strony.
Dlaczego w ogóle ten projekt jest niesamowity? Jest on taki, ponieważ na przestrzeni kilku lat jest zauważalna duża znieczulica u ludzi (najbardziej w Polsce). Ta akcja z zostawianiem liścików z czymś miłym, może to zmienić. Podobno dane dobro wraca do nas ze zdwojoną siłą. Tak naprawdę udział w akcji kosztuje nas trochę tuszu i kartkę papieru. Nie dużo, prawda?
Autorka odwiedziła Polskę. Była gościem Radiowej Jedynki. Powiedziała tam:
- Myślę, że wielu z nas ma takie poczucie, że utknęło gdzieś w samotności. Tymczasem każdy z nas ma ludzi, którzy go kochają. Wystarczy się rozejrzeć i sięgnąć po tę pomoc. Jest nas tak dużo. Powinniśmy być dobrzy dla siebie.
Była zachwycona wizytą w naszym kraju, o czym napisała na swoim twitterze.

Czy książka wpływa na czytelnika?
Owszem! Czytając książkę doszedłem do wniosku, że wokół mnie jest tylu dobrych ludzi, którzy w swoim życiu też potrzebują wsparcia.

Pewnego ranka, około godziny 7.00, było bardzo zimno i padała zamarznięta mżawka. Zauważyłem starszą panią o lasce, która miała zaraz wejść na śliskie zlodowaciałe schody. Podbiegłem do niej i pomogłem jej wejść. Kiedy pokonaliśmy ostatni schodek, starsza pani rzuciła mi ciepłe spojrzenie i powiedziała "Jak dobrze, że wśród młodych są jeszcze porządni ludzie." Mówiąc to zaczęły płynąć jej łzy. Dałem jej chusteczkę na otarcie twarzy. 
Następnego dnia szedłem popołudniu chodnikiem. Było bardzo zimno. Usłyszałem jak ktoś do mnie mówi. Obejrzałem się i z okna, z widokiem na ulicę wyjrzała ta starsza pani. Zaprosiła mnie na coś ciepłego. To było miłe. 
Może wielu ludzi postąpiło by tak samo bez czytania tej książki. Ja w sumie nie wiem. Dobrem trzeba się dzielić. Trzeba zmniejszyć tą ludzką znieczulicę na drugiego człowieka.
Podsumowując.
Z książki jestem bardzo zadowolony. Będę ją ciepło wspominał we wspomnieniach (jakby to Mort powiedział 😂 ).
Dziękuje bardzo wydawnictwu za wydanie książki. Przyznaje jej 10/10 pkt. LubimyCzytać.pl przyznało jej 7/10 pkt.

UWAGA!
Koniecznie zajrzyj!



Wydawnictwo


Sebastian

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz