niedziela, 29 maja 2016

Susan Vaught "Szaleństwo"

Chciałam tylko uciec od...od tego, co się właśnie zdarzyło, cokolwiek to było; chciałam wrócić do realnego świata. Ale nie znalazłam poczucia normalności. Tylko jeszcze większy obłęd.
Książka jest podzielona na cztery części. Jest to podział ze względu na bohaterów, którzy w książce występują. Ja tylko skupię się na Forest, którą poznajemy już  w rozdziale pierwszym. Jest ona postacią od której wszystko się zaczęło, i która jest głównym bohaterem.
Forest to osiemnastoletnia dziewczyna, która została adoptowana. Nie zna swoich biologicznych rodziców i nie wie nic o swojej przyszłości. Mieszka w małym miasteczku Never w stanie Kentucky. Jest to miejsce o którym z powodzeniem mogliście słyszeć w najgorszych opowieściach o duchach. Oczywiście coś czego nie możne zabraknąć w takim miasteczku, czyli szpital psychiatryczny. I mamy gotowy przepis na historię mrożącą krew żyłach... Czy jest więc coś dziwnego w tym, że Forest chce się stamtąd wyrwać? O nie, tak chce zrobić większość ludzi. Tyle, żeby znaleźć sobie gdzieś nowe miejsce trzeba mieć pieniądze. Żeby mieć pieniądze trzeba mieć pracę. Siłą rzeczy Forest musi znaleźć sobie zatrudnienie. Los chciał, że znalazła właśnie w szpitalu psychiatrycznym Lincolna... Jest
to miejsce dobre, jak każde inne. Tyle, że są tu pacjenci umysłowo chorzy, kilometry podziemnych korytarzy i pogłoska o tym, że to miejsce jest nawiedzone... Czy to tylko plotka, czy może coś więcej? 
Gdy zabiją dzwony, obudzi się twój strach...
Forest odkąd zaczęła pracę w Lincolnie zaczęła słyszeć i widzieć rzeczy których nie powinna, których nikt inny nie widział. Gdyby któryś z pacjentów uciekł od razu zabiją dzwony. Tyle, że one  nie biły od ponad pięćdziesięciu lat, ale  nagle postanowiły o sobie przypomnieć... 


Muszę Wam powiedzieć, jeszcze przed polską premierą chciałam ogromnie tę książkę przeczytać. Potem trochę o niej zapomniałam i to był mój ogromny błąd. Jest ona naprawdę świetnie napisana. Autorka napisała książkę dla naprawdę wybrednego czytelnika. Młodzieży. Dodatkowym utrudnieniem było zdecydowanie się na thriller. A więc młodzieżowy thriller... Pomysł ciekawy, a co z wykonaniem? Tak jak już wspomniałam styl Susan Vaught jest na tyle dobry, że czytelnik odczuwa ogromny strach już po pierwszych stronach powieści. Wczytując się w książkę nie może nas opuścić dreszczyk emocji. Co do narracji jest ona naprawdę dobrze poprowadzona. Myślę, że zmiana bohaterów tylko dodaje książce, choć na początku wydawało mi się to trochę chaotyczne. Ogromnym plusem jest okładka, bardzo tajemnicza, choć mogłaby być trochę bardziej dopracowana. Po przeglądaniu opinii na temat tej książki zauważyłam jedno. Starsi czytelnicy książkę nienawidzą, a nastolatkowie ubóstwiają, dlatego najlepiej samemu przeczytać tą pozycję i wyrobić sobie zdanie o niej :D  


Za książkę dziękuję:


piątek, 27 maja 2016

TRUDI CANAVAN- ZŁODZIEJSKA MAGIA


Tyen skoncentrował się na magicznej aurze. Od dawna nikt nie korzystał z magii w tej jaskini. Moc była równomiernie rozproszona i nieruchoma niczym woda w sadzawce w bezwietrzny dzień.

Jak we wszystkich książkach naszej autorki Trudi Canavan otacza nas magia i jej wyznawcy. W tej książce widzimy świat oczami Tyen'a i Rielle.
Tyen jest archeologiem, który posługuje się magią, po ukończeniu uczelni specjalizującej się w tej dziedzinie. W pewnym momencie swojej pracy, w jednym z grobowców znajduje książkę. Niby nic niezwykłego ale ta książka jest kobietą. 

Okładkę i kartki zrobiono
z mojej skóry. Zszyto je
moimi włosami, skręconymi
i nawleczonymi na igły
stworzone z moich kości, i sklejono
klejem z moich ścięgien.

Ona nazywa się Vella. Ma taką właściwość, że wie wszystko co osoba, która ją dotknęła.
Tymczasem Rielle kocha malarstwo, podobnie jak Tyen posiada zdolności magiczne ale w jej świecie, jest to surowo zabronione, u niej światem władają kapłani. Używanie magii oznacza okradanie aniołów z ich mocy a one są tam symbolem kultu. 
Pani Canavan w swojej serii Prawo Milenium umieściła dużo podobieństw do Trylogii Czarnego Maga i Ery Pięciorga. Dobry pomysł, połączyć wzór z obu serii w jednej nowej.
Wracając. Pewnego dnia, ścieżki Tyena i Rielle, która zakochuje się w malarzu, z którym nie chce zajść w ciążę, przetną się. Do czego to doprowadzi?

Następnego ranka obudziły ją głosy.
Zdała sobie sprawę, że słyszy
rozmowę dwóch kapłanów,
i ocknęła się zupełnie,
gdy usłyszała, jak wypowiadają jej imię.

Trudi Canavan pisze lekko i przyjemnie, do tego świetnie odnajduje się w świecie magii. Osobiście książkę polecam. Jest taka, idealna na długie wieczory i przede wszystkim leniwe. Oczywiście to nie znaczy, że czytana w dzień traci swój urok!

Książkę polecam. Przebrnąłem przez nią w tydzień. Szybko się ją czyta, bo kiedy się zacznie to trudno przestać. Nie jest łatwo wyczuć moment, który mówi nam "dobra, tutaj możesz przerwać, dokończysz później." To jest właśnie plus dla powieści Trudi Canavan. Według mnie zasługuje ona na 7/10 ale społeczność LubimyCzytac.pl daje jej... też 7/10. Pierwszy raz zgadzam się z ich oceną.



ZAPOMNIJ WSZYSTKO, CO WIESZ O ISTOCIE MAGII...



Wydawnictwo



Sebastian

wtorek, 24 maja 2016

Alyson Noël "Niezrównani"

WELCOME TO THE PARTY!
Kto z nas nigdy nie marzył o sławie, karierze, wielkich pieniądzach? Na pewno, znajdą się tacy, którzy uważają, że nie jest im to w zupełności potrzebne, ale większość jest gotowa zrobić wszystko, dosłownie wszystko, żeby stać się rozpoznawalnych, idolem, niedoścignionym ideałem. Nikt nie jest jednak w stanie przewidzieć, ile to może kosztować... Nikt nie do końca wie z czym wiąże się świat show biznesu, który nie był, nie jest i nigdy nie będzie bezpieczny. Dla nikogo.
Ira Redman najbogatszy człowiek w mieście postanawia zorganizować konkurs. Chce jak najbardziej wypromować swoje kluby, w których mają przebywać największe gwiazdy Hollywood. Do tego szaleńczego pomysłu zgłaszają się setki chętnych, ale tylko kilku z nich na jakiś czas stanie się promatorami wybranych klubów. I tak oto splatają się losy trzech, na pozór nie pasujących do siebie, osób. 
Layla Harrison wzięła udział w konkursie tylko z jednego powodu. Chce zebrać pieniądze na studia dziennikarskie. Jej blog na którym ośmiesza sławnych ludzi przynosi coraz większe zyski, ale nie zagwarantuje jej to dobrych pieniędzy. Jak nikt inny gardzi wszystkimi celebrytami i robi wszystko, żeby pokazać ich słabości i ośmieszyć na masową skalę.  
Tommy jest nieślubnym dzieckiem Iry. Przyjeżdża do Holywood, ponieważ pchają go marzenia o wielkiej karierze muzyka. Swojego ojca spotyka w sklepie muzycznym (przecież gdzieś trzeba pracować), ale postanawia nie ujawniać łączącej ich więzi. Bierze udział w konkursie, bo chce po prostu przeżyć.         I na koniec Aster Amirpour to z pozoru grzeczna dziewczynka, która od początku do końca słucha swoich rodziców. Jej życie jest już przez nich zaplanowane i nikt nie wziął pod uwagę tego, że ich córeczka może mieć odmienne zdanie. A Aster chce zostać aktorką. Wierzy, że praca u Iry pomoże to marzenie zrealizować. 

Oczywiście oprócz tego poznajemy świat pełen magii. Madison Brooks wielka młoda gwiazda Hollywood jest zamieszana w tą historię od początku do końca. Wszystko proste, prawda? Tyle, że nikt nie przewidywał jaka tragedia rozegra się na scenie jednego z klubów... Ale nic nie jest takie, jak się wydaje...  
Nie spodziewałam się po tej pozycji za wiele. Może to i dobrze, że nie oczekiwałam na powieść godną wszystkich nagród literackich. Dlatego uważam, że ta książka do najgorszych nie należy. Zgoda, pomysł jest świetny, ale wykonanie na pewno nie jest mistrzowskie, ale nie jest też okropne.Fajnym pomysłem były nieprzetłumaczone tytuły rozdziałów, które bardzo mi się podobały. Czytelnik miał możliwość sprawdzenia języka i mogliśmy mieć małą namiastkę książki w oryginale.  Muszę się przyznać, że najbardziej irytującą postacią była Layla. W tej swojej postawie nie znoszącej sławnych ludzi stawała się okropna. Szczyciła się tym, że ich nie lubi i w ten sposób stawała się niczym najgorsi celebryci. Niedostępna, zimna i wywyższająca się. Uhhh, najchętniej usunęłabym ją z książki. A teraz wracając jeżeli chodzi o świat przedstawiony 4 pkt, kreacja bohaterów 2 pkt, oryginalność fabuły 5 pkt, styl pisania 3 pkt, ogólne wrażenie 4. Resumując 3,6 pkt na 5 możliwych. Nie jest najgorzej, ale po tej autorce można było się spodziewać ogromnego bestselleru, a tu taka klapa... Może następne książki z serii będą lepsze. 


Za książkę dziękuję:


WARSZAWSKIE TARGI KSIĄŻKI 2016 - fotorelacja


Targi, Targi i po Targach. Wiecie z czym mi się one kojarzą? Są niczym Święta Bożego Narodzenia. Czeka się na nie cały rok, a potem te cztery dni tak szybko mijają, jakby ich w ogóle nie było. To takie smutne, a zarazem takie prawdziwe...
W tym roku uznałam, że nie będę biegać nerwowo od stoiska do stoiska, choć nie można powiedzieć, że spokojnie spacerowałam, od takiej ilości książek nawet najbardziej spokojny człowiek lekko by zwariował. Jako że razem z Sebastianem na Targach byliśmy dwa dni, w czwartek i w sobotę, mieliśmy trochę czasu. Przede wszystkim zakupy były spokojniejsze, ale i spotkaliśmy mnóstwo ciekawych osób :D

Z Gabrielą Gargaś. Wywiad oczywiście znajdziecie.



Razem z Mają Kłodawską. Jedną z najlepszych polskich booktuberek.
    
I oczywiście niezastąpiona Anitka!
I Augusta Docher. 
To tylko czwartek, kiedy nie było jeszcze tłumów, ale w sobotę...
Booktuberów ciąg dalszy. Tym razem Abigail Jailette.

Jest to bardzo krótki post, ponieważ już niedługo pojawi się targowy book haul i krótki filmik, w którym jest trochę więcej o Targach. 



A wy byliście na Targach? Co o nich sądzicie? Jakie macie zdobycze książkowe?

poniedziałek, 23 maja 2016

J. K. Rowling- Ilustrowany Harry Potter i Kamień Filozoficzny


W końcu, po tylu latach. Napiszę recenzję Harrego Pottera. Czuje się zaszczycony, że przypadło to właśnie mnie. Bez jakiegoś większego wstępu. Zaczynajmy!

Tak czy owak, Harry mnóstwo szczęścia w dniu urodzin. Mam tu coś dla ciebie... w pewnym momencie chyba na tym usiadłem, ale smakuje wciąż tak samo.

Harry Potter i Kamień Filozoficzny to pierwsza część cyklu przygód Harrego Pottera. Osobiście jestem fanem tych książek.
Harry jest sierotą, mieszka u wujostwa, którzy mają syna- Dudleya. Przybrana rodzina traktuje go jak pomiot. Chłopak mieszka w komórce pod chodami i nosi ciuchy po spasionym bracie ciotecznym.
Pewnego dnia, w swoje jedenaste urodziny, chłopak dostaje list, niestety na zdąża go przeczytać bo zabiera mu go wuj. Podobnie się dzieje z następnymi listami. Okazuje się, że ten list to było zaproszenie do szkoły- Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Harry, któremu magia zawsze była obca, dowiaduje się, że jest czarodziejem. Trafia do Hogwardu. Zyskuje pierwszego wroga. Poznaje przyjaciół. Dowiaduje się, że jest jedyną osobą, która przeżyła atak potężnego czarnoksiężnika.
W szkole, poznaje nowe życie. Otwarte. Tiara przydziału usadawia go w Gryffindorze. Tam też dokonuje pierwszego bohaterskiego czynu, ratuje świat magii przed odrodzeniem Toma Riddle'a.

Pokazuje nam ni mniej, ni więcej, tylko najgłębsze, najbardziej utęsknione pragnienie naszego serca. [...] To lustro nie dostarcza nam jednak ani wiedzy, ani prawdy. Ludzie tracą przednim czas, oczarowani tym, co widzą, albo nawet wpadają w szaleństwo, nie wiedząc, czy to, co widzą w zwierciadle, jest prawdziwe lub choćby możliwe.

Według mojego skromnego zdania Harry Potter to świetna seria opowiadająca o miłości, przyjaźni, odwadze i poświęceniu. W swoim życiu kieruje się cytatami z Harrego Pottera bo bardzo cenię książki jak i samą autorkę. W mojej opinii książka zasługuje na zdecydowane 10/10, natomiast LubimyCzytać.pl ocenia 8/10.
Co charakteryzuje to wydanie od zwykłych książek o Potterze to to, że są tu świetne ilustracje, które nie dość, że pomagają przenieść się w świat wykreowany prze Rowling, to jeszcze są bardzo piękne.


Wydawnictwo



                 Za książkę dziękuje:


czwartek, 19 maja 2016

Kiera Cass "Syrena"

Pływanie było działaniem, latanie uczuciem.
Czy kiedykolwiek postrzegaliście Ocean jako monstrum, które aby przetrwać pożera ludzi? Tak, to trochę przerażające. Matka Ocean raz na jakiś czas wybiera sobie maksymalnie cztery dziewczyny, które w jakiś sposób mają zakończyć swoje życie w jej wodach i ocala je, aby potem stały się syrenami, które swoim głosem będą zabijać dla niej. Wszystkie historie dziewczyn są do siebie podobne. Albo wypadały ze statku albo same chciały skończyć ze sobą. Służba syren ma trwać 100 lat, podczas których mają posłusznie służyć Matce Ocean. Na szczęście ich praca ogranicza się zazwyczaj do jednego śpiewu na rok. Zazwyczaj Ocean sama sobie radzić ze swoim głodem. Są przecież różne wypadki morskie, co ją trzyma przy życiu, ale gdyby za długo nic nie jadła, to zginęłaby, a z nią cała ludzkość. Na szczęście po zakończeniu służby można wrócić do swojego dawnego życia. No może nie dawnego, ponieważ w dniu kiedy zostałaś syreną cały ludzki świat uznał, że umarłaś, więc dostaniesz nową tożsamość i zero wspomnień o czasach twojej pracy dla Ocean. Taka czysta kartka. 

Kathlen całą swoją karierę syreny traktowała jak przekleństwo, ale i więzienie. Tylko ona i jej brat przeżyli z tonącego statku, choć o dalszym istnieniu dziewczyny nikt nie wie. Oprócz tego syreny nie mogły wydawać nawet najmniejszego dźwięku, choćby pisku, w takim przypadku ludzie od razu poczuliby natychmiastową
potrzebę utopienia się. Nie ma w pobliżu dużej ilości wody? Nie szkodzi. Jest przecież kran, szklanka wody, kałuża... każda okazja jest dobra. Do tych ograniczeń dodajmy ciągłe przenoszenie się z miejsca na miejsce, bo przecież one się nie starzeją, a przecież kobieta, która przez sto lat wygląda tak samo, to przecież normalne :D No właśnie, wspomniane wcześniej sto lat służby też nie jest świetną ofertą. Same ograniczenia, zero wolności. A może należałoby spojrzeć na Matkę Ocean z innej perspektywy? Przecież ona niczym normalna matka opiekuje się swoimi syrenami, pomaga im w ukryciu tożsamości, a potem zwraca stracone życie. Ale Kathlen trochę czasu zajmuje odkrycie tej prawdy. W końcu postanawia dokończyć swoją służbę jak przystaje. Z oddaniem. Na początku bez większych problemów udaje jej się to, ale poznaje Akinlego. To chłopak z jej snów, o którym marzyła dobre 80 lat. Tylko, że człowiek.. No właśnie, po raz pierwszy w swoim syrenim życiu Kathlen chce sprzeciwić się Ocean. Ale za każde nieposłuszeństwo trzeba zapłacić...
- Kahlen - wyszeptał. - Wiem, że nie możesz mi powiedzieć "nie", więc jeśli chcesz, możesz mnie potem spoliczkować.
Dobra, przyznawać się kto nie zna Kiery Cass? Od razu zaznaczam wystarczy kojarzyć, nie trzeba czytać jej twórczości. Przyznaję się od razu, to moja pierwsza styczność z tą autorką. Ale pierwsze skojarzenie z tym nazwiskiem to "Rywalki". Dzisiaj trochę o debiucie, które w Polsce został później wydany. Przede wszystkim, co mnie skusiło? Okładka, która jest bardzo ładna, sławne nazwisko, chęć poznania tej popularnej autorki... Ale powiem szczerze. Polecam tą książkę wytrwałym fanom Kiery albo osobom, które liczą na książkę w której się nic nie dzieje. Pomysł jest świetny, ale wykonanie niekoniecznie. Książka była trochę przewidywalna (czyt. bardzo), sztywno napisana i po prostu nudna. Jedynie lepsze momenty, to te gdzie jest Akinli i Kathlen. W innym sytuacjach czasami dramatycznych, po prostu drewno... Poza tym pierwsze 80, 90 stron a nawet więcej to opisywanie zwyczajów i historii syren! Ciężko będzie mi teraz sięgnąć po "Rywalki". Podsumowując nie był to jakiś bardzo stracony czas, bo dzięki temu możecie poznać moją opinię o tej książce. Oprócz tego... książka nie jest tragiczna, jest po prostu zła... Trochę przykro mi pisać taką recenzję, ale trzeba. Nie wiem czy recenzję książek tej autorki zobaczycie jeszcze na blogu. Może za jakąś namową, ktoś mnie przekona... 



Książka przeczytana w ramach CZYTAM YOUNG ADULT oraz KLUCZNIK 2016


niedziela, 15 maja 2016

MEDYCZNY TAG KSIĄŻKOWY

Kochani dzisiaj przed Wami kolejny TAG. Tym razem postanowiliśmy wykonać go w trochę innej wersji, dlatego odpowiadamy wspólnie. Wiemy, że trochę późno, ale lepiej późno niż wcale :D Mamy nadzieję, że czytanie naszych odpowiedzi sprawi Wam trochę frajdy!

Anestezjologia - książka tak nudna, że prawie cię uśpiła.

S: Najbardziej zanudziło mnie "Na drugą stronę" Anny Kendall . Przy tej powieści spało mi się najlepiej.
D: Ja chyba wybiorę... O matko, nie mam żadnej! Sama sobie dobieram książki, trafiam w swój gust, więc raczej żadna książka mnie nie uśpiła. Nawet lekturom daję szansę.

Diagnoza - smutna książka.

"Więzień labiryntu" Jamesa Dashnera. Dlaczego smutna? Dlatego, że wiele postaci musiało umrzeć, żeby uzyskać tą głupią szczepionkę! Trochę szkoda mi było tych osób.
"Dziewczyna z ogrodu" Parnaz Foroutan. Ta obsesja dotycząca dziecka, pozycja kobiet w arabskim świecie. Historia, która nie jeden raz wycisnęła łzy z moich oczu...


Zawał - książka z nagłym zwrotem akcji.

Hmmm... Chyba nie natrafiłem na taką książkę. Prędzej film. Niestety, tą kategorię  pozostawiam bez mojej wypowiedzi :(
Kurde, same problemy z tym tagiem :) No dobrze... Wiem! Zdecydowanie cała seria Dary Anioła. Tam cały czas coś nowego się działo, autorka nie dawała czytelnikowi odpocząć. Można było się parokrotnie nabawić zawału serca!



Dentysta - książka, której szczerze nie lubisz.

Seria "Epoka Wielkich Odkryć". W ogóle nie przemówiła do mnie ta seria... Sam styl pisania jest taki... nie pasujący do mnie i jeszcze te wszystkie nazwy, imiona... Nie, to nie dla mnie.
Szczerze znienawidzona przeze mnie... I uwaga! Znowu nie odpowiem. Każdą z przeczytanych książek darzę jakimś sentymentem. Choć nie koniecznie mi podpadła książka "Kroniki Tempusu: Królowa musi umrzeć". Nie dla mnie. 


Panie doktorze! Straciliśmy pacjenta... - książka z zupełnie niespodziewaną śmiercią.

I tutaj użyję książki pt. "Harry Potter i Książę Półkrwi". Niestety tam zmarła jedna z moich ulubionych postaci... /* Profesor Albus Percival Wulfryk Brian Dumbledore. Och, szkoda...
Myślę, że tutaj będzie idealnie pasowała jedna z książek autora dość kontrowersyjnego. Mianowicie John Green. Przez jednych uwielbianych, przez innych niewadzony. Czytał może ktoś z Was "Szukając Alaski"? Jeśli nie, to odsyłam do recenzji (klik) i gorąco zachęcam do przeczytania, ale jeśli tak, to wiecie o co mi chodzi.  


Operacja - książka, przy której wstrzymywałaś oddech ze zdenerwowania i napięcia.

Nie często mi się to zdarza ale przy jednej książce miałem taki moment :) Była to książka "Klucz do Zaświatów" Dana Pablockiego. Może nie wszyscy wstrzymają oddech ale autor jest mistrzem powieści grozy i to trzeba mu przyznać!
Nie sposób wymienić tu tylko jednego tytułu, ale myślę, że moim faworytem będzie książka "Przypadki Callie i Kaydena" (recenzja). Autorka zabawiła się czytelnikiem i odkrywała całą historię w taki sposób, że czytając nie można było przerwać, bo na każdej kolejnej stronie powoli coś się rozwiązuje. Dosłownie puzzle!

Pobieranie krwi - krwawa książka.
No, chyba jedyna jaka mi się kojarzy, to znane już wszystkim "Igrzyska śmierci". A może tez i "Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara szafa". <Moment bitwy o Narnię.>
Myślę, że idealnie pasować będzie tutaj... Niestety nie wiem, nie czytam takich książek, a w takich po które sięgam krwi nie jest za dużo. No może ewentualnie "Posępna litość" Robin LaFevers z cyklu Jego nadobna zabójczyni. Ale tylko ewentualnie.

Komu lekarstwo? - książka z gorzkim zakończeniem.

W sumie to nie wiem. Wszystkie książki, jakie czytam są z Happy End'em. Nie przypominam sobie żadnej takiej.
Odpowiem chyba jak Sebastian. Jestem ogromną optymistką, więc potrzebuję dobrych zakończeń. Po takiej lekturze jest pełna życia, oczywiście bardziej niż zazwyczaj :)

Zawroty głowy - książka ze świetnym wątkiem miłosnym.

No tu mi nasuwa się: "Drżenie" Maggie Stiefvater (recenzja). Zakochany wilk w dziewczynie, którą on i jego sfora chcieli zjeść. To chyba jedyna taka książka, którą przeczytałem, bo po prostu nie kręcą mnie takie. To był chyba wyjątek, lecz dla świadomości (czy polubię tą serię czy nie) przeczytam jeszcze "Niepokój" i "Ukojenie".
No i super, znowu trzeba wybierać. Tym razem nie wybiorę żadnej książki. Gdybym je miała wszystkie wymienić, to ten post byłby on co najmniej 2 razy większy. Jednym z przykładów jest chociażby wspomniane wcześniej "Przypadki Callie i Kaydena" czy seria "Dary Anioła". I oczywiście wiele, wiele więcej.  

czwartek, 12 maja 2016

Magdalena Witkiewicz i Natasza Socha "Awaria małżeńska"

Jednego bowiem nie można kobietom odmówić - potrafią tak skołować przeciwnika, że koniec końców, samo dochodzi do wniosku, iż jest skończoną świnią.
Każda kobieta chciałaby być idealna. Być świetną, żoną, matką, kochanką, a w domu praczką, sprzątaczką, kucharką... Od zawsze czujemy ogromnie silną potrzebę bycia najlepszymi i nie zastąpionymi we wszystkim. I takie właśnie są Ewelina oraz Justyna. Ich pierwsze spotkanie pozostawia wiele do życzenia...
Wszyscy wiemy, że w przyrodzie nic nie ginie. I tak przez kota, który wbiegł na ulicę kierowca autobusu zahamował, a one na siebie wpadły i obie się połamały. Trafiły do tego samego szpitala, na jeden oddział. Justyna ze złamaną nogą, a Ewelina ręką. Obie pani mają dwójkę dzieci, którymi nie mogą się zajmować z oczywistych względów. A więc całe rodzicielstwo spada na ojców. I tu się właśnie zaczyna problem...
Sebastian, mąż Eweliny, nigdy dziećmi się nie zajmował. Z zawodu był inżynierem, który ceni sobie spokój, równowagę i ciszę. Kiedy przyjdzie do domu dziwi się dlaczego żona jeszcze nie posprzątała, nie rozumie słów Eweliny o włączeniu się w wychowywanie potomków. Ostatnimi czasy zaczęło się między nimi psuć i Sebastian został wyrzucony z domu.
- Temperaturę mierzyłeś?

- Tak - westchnął. - Mam gorączkę. Trzydzieści sześć i dziewięć.

Ewelina westchnęła. Wiedziała nie od dziś, że mężczyzna nie choruje - on walczy o życie. Zwłaszcza z taką temperaturą.
Mateusz, mąż Justyny, pracuje jako tłumacz. On musi mieć ciszę i spokój, skupić się  trzeba, a tłumaczenia łatwe nie są. Dzieci? Owszem dzieci są, podobno dobrze się uczą, a no i nie sprawiają większego kłopotu. A jaki adres ma szkoła córki? Tego Mateusz już nie wie. Przecież od tego jest żona, a jemu nic do tego. 
Nie miał nic przeciwko teściowej (i wzajemnie), ale im rzadziej się widywali, tym lepsze panowały między nimi stosunki. Całkowity brak spotkań oznaczał wręcz sielankę. Żadnej okazji, by się pokłócić lub nawzajem wyprowadzić z równowagi.
Obaj panowie staną przed ważną życiową próbą. Zarówno jeden, jak i drugi od nowa nauczą się zajmowania nie tylko dziećmi, ale również całym domem. W ich mniemaniu dzieci to aniołki, zajmowanie się nimi to nie problem, a wszystkie czynności przecież robią wróżki. Ach... Jaka ta rzeczywistość jest okrutna. Okazuje się, że wszystko to powinno być jakąś olimpijską dyscypliną sportową. Od teraz trzeba pamiętać, że dzieci trzeba odebrać ze szkoły, nakarmić, pomóc przy lekcjach, pobawić się, ogarnąć dom, a później człowiek jest naprawdę padnięty. Jedyna myśl w głowie: "Żono wracaj!".

Z czystym sercem muszę Wam powiedzieć, że ta książka jest naprawdę świetnie napisana.
Macie wrażenie, że napisała to jedna osoba, a nie dwie. Jest to naprawdę fenomen. Cieszę się, że trafiłam na tę książkę. Na pewno nie jest to ambitna literatura, na pewno wiele się dzieje, ale główna akcja skupia się wokół jednego, dlatego jest to kolejna książka, która nie zadowoli ambitnych czytelników, którzy uważają, że literatura musi być ambitna. Ja uważam, że odmóżdżacze też są potrzebne! Przez tę książkę przemawia ogromny humor przy którym nie da się po prostu nie roześmiać! Recenzja krótka, bo i nie ma co za długo mówić. To po prostu trzeba przeczytać i poznać na własnej skórze!


Książka przeczytana w ramach wyzwania KLUCZNIK 2016

Dominika

piątek, 6 maja 2016

Rick Riordan- Berło Serapisa i inne opowiadania

                                 

Dopóki nie zobaczyła dwugłowego
potwora, Annabeth nie przypuszczała,
że ten dzień może stać się jeszcze gorszy.
[...]
Annabeth zdążyła pomyśleć: "Trzeci element".
W tej samej chwili tamta dziewczyna walnęła
psa w pysk. Jej laska rozbłysła złotym światłem,
a stwór poleciał w tył- przez rozbite okno wprost na
koniec wagonu metra, którym jechała Annabeth.

   1.Berło Serapisa
      2. Korona Ptolemeusza
         3. Syn Sobka
            4. Percy Jackson i spiżowy smok
               5. Percy Jackson i skradziony rydwan
                  6. Percy Jackson i miecz Hadesa
                     7. Percy Jackson i laska Hermesa
                        8. Leo Valdez i pościg za Bufordem
                           9. Pamiętnik Luke'a Castellana

Kolejne dzieło naszego wujaszka Ricka. Tym razem zabiera nas trochę tu i trochę tu. 
Zastanawialiście się kiedyś jakby to było, gdyby połączyć religie grecką i egipską? Jeśli tak to jest to książka dla was! Tutaj krzyżują się losy bohaterów: Sadie i Cartera Kane z Percym Jacksonem i Annabeth Chase. W dziewięciu opowiadaniach przenosimy się do świata, gdzie jeden mag chce stać się bogiem. Oczywiście zadaniem bohaterów jest powstrzymanie go.

Słyszałem o ludziach, którzy "rzygają tęczą",
kiedy zobaczą coś, co jest po prostu zbyt słodkie.
Pozwólcie, że wam powiem:
jeśli kiedykolwiek zobaczycie
kogoś autentycznie rzygającego
tęczą... nie ma w tym nic słodkiego.

Side i Percy są osobami porywczymi. Atakują nie planując, natomiast Carter i Annabeth to ich mózgi. To oni planują wszystko. Percy w Side widzi młodszą wersję swojej dziewczyny, porównuje ją do przyszłego dziecka syna Posejdona i córki Ateny. 
Ich wróg, Setne, posługuje się połączoną mocą egipską i grecką dlatego nasi bohaterowie idą w jego ślady. Oni również mieszają swoje moce. Wszystko rozgrywa się w niewidocznej dla śmiertelników warstwie zasłony.

-Zniszczyliście moje podróbki
roleksów! Nie były wodoodporne!
Zabiję was za to!

Pierwsze trzy opowiadania łączą te cztery postacie. Następne (3-8) rozgrywa się między częściami Percy Jackson i bogowie olimpu. Ostatnie opowiadanie przenosi nas do życia Luke'a przed pierwszą częścią (Percy Jackson i bogowie olimpu: złodziej pioruna).

Napisz, co chcesz powiedzieć.
Jeśli mamy umrzeć o zachodzie słońca,
nie chcę by te bestie gapiły się
na mnie przez cały dzień.

Percy przyjmie do siebie boginię egipską, Side nauczy się greki a Setne pójdzie w ślady Ptolemeusza. Macie pytania w głowie? Boginię? Jaką?; To znaczy co zrobi Setne i kim jest Ptolemeusz?; Jaka jest teraz Side? Itp. itd.
Jak to wujaszek Rick ma w nawyku, pisze w młodzieżowym języku a tłumacz idealnie odwzorował styl pisarza. Czytając ten zbiór opowiadań, miałem wrażenie jakby książkę pisała do mnie osoba, którą znam ze szkoły.
Rick Riodran ma swój określony kanon pisarski:
1) Spokojny początek
2) Jakiś świr, coś się zaczyna dziać
3) Punkt drugi jest tylko błahostką w porównaniu z prawdziwym niebezpieczeństwem
4) Bohater resztką sił ratuje sytuacje, czasami pomaga mu ktoś
5) Optymistyczny koniec.
Przez to jego dzieła są... przewidywalne ale mimo to z chęcią sięgam po książkę, bo sposób w jaki opisuje jakąś sytuacje jest po prostu wciągający.

Według mnie książka otrzymuje mocne 9/10 a zdaniem użytkowników LubimyCzytać 8/10. Jest to książka z wizją jakby trochę "od zaplecza". Percy stawia czoło mniejszemu złu, pokonując duże zło, a stając przed większym złem.

Wydawnictwo

Sebastian