piątek, 29 kwietnia 2016

Premiery - MAJ 2016

Maj, maj, maj... Piękny miesiąc. Okazuje się, że w tym miesiącu literatura naprawdę rozkwita. Po pierwsze targi książki w Warszawie, które są wyczekiwane przeze mnie już od roku. To świetna okazja głębiej poznać nasz rynek czytelniczy oraz zapoznać się z zagranicznym. Dodatkowo spotkania z autorami, ciekawe warsztaty i zajęcia oraz atrakcyjne ceny! Myślę, że na pewno możecie spodziewać się fotorelacji, będę tam aż dwa dni, i kilku słów. A teraz przejdźmy do premier książkowych, których jest wręcz zasypanie. Tym razem naprawdę było ciężko wybrać najciekawsze książki według mnie. Zaprezentuję Wam takie, które albo urzekły mnie swoją okładką albo opisem. Zapraszam!


Tytuł: "Niebezpieczne kłamstwa"
Autor: Becca Fitzpatrick
Data premiery: 11 maja 2016
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Opis: Stella to nie jest moje prawdziwe imię.
Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem.
Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać…
Im bardziej czuję się bezpieczna, tym większe grozi mi niebezpieczeństwo.


Tytuł: "To skomplikowane. Julie"
Autor: Jessica Park
Data premiery: 11 maja 2016
Wydawnictwo: Między Słowami
Opis: Matt jest wysoki, ciemne blond włosy opadają mu na oczy. Nosi koszulkę z napisem: „Nietzsche to mój ziom”. Julie bardzo go lubi. Jest jeszcze Finn. Nigdy go nie spotkała… Ale to za nim szaleje.
Skomplikowane? Dziwne? Nie da się ukryć!
W domu Watkinsów zdecydowanie coś nie gra. Rodzice są mili, ale jakby nieobecni. Matt jest piekielnie zdolnym studentem matematyki, ale nawet kabelek USB nawiązuje kontakty łatwiej niż on. Celeste wyraźnie odstaje od rówieśników i ma pewien baaardzo dziwny zwyczaj…
Jest jeszcze najstarszy brat, Finn: zabawny, mądry, wrażliwy, otwarty… Tylko że kompletnie nieosiągalny. Można z nim pogadać tylko na czacie.
Julie, która właśnie zaczęła studia, zamieszkuje właśnie z nimi. Nie przypuszcza, że stanie się kimś ważnym dla rodziny Watkinsów. I że to będzie aż tak skomplikowane.


Tytuł: :Promyczek"
Autor: Kim Holden
Data premiery: 16 maja 2016
Wydawnictwo: Filia
Opis: Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.
Oboje to czują.
Oboje mają powód, by z tym walczyć.
Oboje skrywają tajemnice.
Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić…
Mogą również zniszczyć.

Tytuł: "Apollo i boskie próby: Ukryta wyrocznia"
Autor: Rick Riordan
Data premiery: 18 maja 2016
Wydawnictwo: Galeria Książki
Opis: Jak ukarać nieśmiertelnego? Czyniąc go śmiertelnikiem.
Apollo rozgniewał swojego ojca Zeusa i za karę został strącony z Olimpu. Słaby i zdezorientowany ląduje w Nowym Jorku jako zwykły nastolatek. Pozbawiony nadprzyrodzonych mocy liczący cztery tysiące lat bóg musi nauczyć się, jak przeżyć we współczesnym świecie, dopóki nie zdoła jakoś odzyskać przychylności Zeusa.
Niestety Apollo ma wielu wrogów: bogów, potwory i ludzi, którzy chcieliby jego ostatecznej zagłady. Potrzebuje pomocy, a do głowy przychodzi mu tylko jedno miejsce, w którym może jej szukać – enklawa współczesnych półbogów znana jako Obóz Herosów.
Tytuł: "Fobos"
Autor: Victor Dixen
Data premiery: 23 maja 2016
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Opis: Odmów… – szepcze mi do ucha cichy głos. – Wiesz, że nie nadajesz się do tej misji z tym, co masz do ukrycia. Wiesz, że jeśli polecisz, będziesz cierpiała tak, jak jeszcze nikt dotąd nie cierpiał. Odmów w tej chwili…
Léonor wchodzi na pokład statku kosmicznego. Doskonale pamięta moment, w którym zobaczyła ogłoszenie o naborze do programu „Genesis”, pierwszego reality show w kosmosie. Sześć dziewczyn i sześciu chłopaków wybranych w ogólnoświatowym castingu ma założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Będą poznawać się podczas sześciominutowych randek, by zdecydować, z kim założą rodzinę, gdy dotrą do celu.
Léonor uważa, że to jej jedyna szansa nie tylko na zdobycie sławy, ale i na lepsze życie. Przez całe dzieciństwo przechodziła od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Nie ma nic do stracenia i zamierza rozegrać tę grę po swojemu.
Tytuł: "Teraz albo nigdy"
Autor: Sarah Dessen
Data premiery: 18 maja 2016 
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
OpisMacy musi być idealna. Idealna córka, idealna uczennica, idealna dziewczyna. W ten sposób nie będzie kłopotem dla matki, która po śmierci męża i tak ledwo się trzyma. Dzięki temu będzie pasowała do Jasona, jej chłopaka, zakochanego w sobie nerda.
Jej życie musi być zaplanowane – tylko odpowiedzialne decyzje i rozsądne wybory. Wakacje? Praca i nauka do egzaminów. I – rzecz jasna – tęsknota za Jasonem, który wyjechał na obóz naukowy.
Macy w swoich planach nie uwzględniła tylko jednego – że życie potrafi zaskakiwać.
Na czas wakacji znajduje pracę w firmie cateringowej. Choć panuje tam chaos – coś, czego dotychczas unikała jak ognia – nowe towarzystwo bardzo dobrze na nią wpływa. Cała załoga, a zwłaszcza przystojny Wes, sprawia, że poukładany świat Macy rozpada się na kawałki, co ku jej zaskoczeniu coraz bardziej jej się podoba.
Tytuł: "Bez ciebie"
Autor: Agata Przybyłek
Data premiery: 18 maja 2016 
Wydawnictwo: Czwarta strona
OpisCo czuje kobieta, która boi się wyjść z domu? Co robi, gdy nawet najczulszy dotyk budzi głęboki strach? I ile jeszcze razy uwierzy, że to był ostatni raz?
Życie Katarzyny nie jest usłane różami. Kiedy wyszła za mąż, myślała, że trafiła na księcia z bajki. Jednak nawet nie zdążyła się zorientować,  gdy dała się zamknąć w wieży, a bajka zmieniła się w horror… Collin, jej mąż, często wpada w furie i nikt nie jest w stanie przewidzieć, co się wtedy wydarzy. Jego gniew skupia się na bezgranicznie mu podporządkowanej Katarzynie, która straciła już nadzieję na szczęśliwy związek. Mimo krzywd kobieta nie potrafi odejść od męża i choć drży z przerażenia a jej oczy są pełne łez, wybacza mu kolejne grzechy. Teraz jej dom jest więzieniem. Czy uda jej się z niego uciec?


A WY NA CO CZEKACIE? SPOTKAMY SIĘ NA TARGACH?


czwartek, 28 kwietnia 2016

Rick Riordan- Magnus Chase i bogowie Asgardu: Miecz Lata


Tak wiem. Będziecie czytać o tym, jak umarłem w męczarniach, i wykrzykiwać "Rany! Nieźle to brzmi, Magnus! Mogę też umrzeć w męczarniach?"
Nie. Po prostu nie.

Hmmm... Kolejna seria Ricka Riordana i kolejny bohater. Motyw ten sam, półbóg, który ma uratować świat. Tym razem spotykamy się z mitologią nordycką. Czy warto przeczytać i czy nie będzie to "odgrzany kotlet"? Zobacz sam co przygotował dla nas wujek Rick!
Magnus Chase to szesnastoletnia sierota o blond włosach. Od dwóch lat mieszka pod mostem. Ojca nie zna a kiedy miał czternaście lat matka poświęciła swoje życie, żeby uratować syna przed ludzkimi wilkami (nie, to nie jest przenośnia). Chłopak jest bratem ciotecznym Annabeth (dziewczyny Percy'ego Jacksona). Przez dwa lata życia na ulicy opiekowali się nim dwaj przyjaciele: Blitz i Hearth. Pewnego dnia spokój przerywają mu jego opiekunowie. Wujostwo postanowiło go znaleźć. Zaniepokoiło to chłopaka, więc zaczął uciekać od spotkania z nimi. Magnus jednak nie wytrzymuje i trafia do domu jednego ze swoich wujków. Tam, brat jego mamy mówi mu, że jest synem jednego z nordyckich bogów i natychmiast muszą jechać na most gdzie odnajdą magiczny miecz, który uratuje ludzkość. Przed czym? Przeczytaj a się dowiesz!
Kiedy Magnus jest w posiadaniu miecza okazuje się, że musi stoczyć swoją pierwszą walkę z nordyckim bogiem Surtrem. Niestety blondyn umiera. Trafia do Walhalli. Tam odkrywa, że potrafi posługiwać się mocą  Alf seidr, która jest zapomniana i nikt już od dawna jej nie używał. Z Walhalli podróżuje po innych światach i dowiaduje się kto jest jego ojcem, poznaje też swojego brata ciotecznego! Musi wiele przejść, żeby odzyskać ten swój miecz, który stracił podczas walki z Surtrem a wcześniej należał on do ojca półboga.
Teraz byłem w stanie dopasować
tę nordycką boginię do wizji świata
według Magnusa Chase'a.
Ran była babcią z torbami.
A ja umiem sobie
radzić z babciami z torbami. [...]
Normalnie nie zdarza mi się
potrząsać babciami z torbami, ale
musiałem sprawić, żeby
Ran potraktowała mnie poważnie.
Ostatecznie dochodzi do konfrontacji między Magnusem a wilkiem- Fenrirem, który spętany leży na wyspie wrzosów. Węzeł jednak słabnie i wróg blondyna może się uwolnić. Blitz z Hearthstonem okazują się istotami ze świata magii. Blitz jest krasnoludem a Hearth jest elfem!
Półbóg odkrywa swoją prawdziwą moc i ostatecznie (jak domyśleć się możecie) pokonuje wilka- syna Lokiego.

Według mnie książka jest bardzo ciekawa.         Z wielką chęcią po nią sięgnąłem i często wolałem odstawić lekcje, żeby móc poczytać. Mnie osobiście ciągnie do świata przygody a zwłaszcza, że występuje tam mitologia. Powieść jest łatwa w odbiorze i na dodatek pisana jest językiem młodzieżowym, co charakteryzuje dzieła Ricka Riordana. Moim zdaniem książka zasłużyła na solidne 9pkt na 10! Natomiast na lubimyczytać otrzymała 8pkt. Z niecierpliwością czekam na drugi tom, który w USA pojawi się 04.10.16 roku! Będzie nosił tytuł Magnus Chase i bogowie asgardu: młot Thora.


środa, 20 kwietnia 2016

JUŻ JEST!

Mamy nasz FanPage! Jak pewnie zdążyliście zauważyć z prawej strony widniała nasza ankieta odnośnie czy chcecie fanpage. 80% zagłosowało na tak. Myślę, że już niedługo ruszymy z nim prężnie. :)
Sebastian

Magdalena Witkiewicz "Ballada o ciotce Matyldzie"

...metoda "po trupach do celu" nie popłaca.Bo w końcu możesz sama zostać z tymi trupami,po których deptałaś.A to niezbyt przyjemne...
Przyjazna, starsza pani, pogodzona ze starością, zgadzająca się na wszystko. Zaraz,
zaraz. Coś pokręciłam. Ciotka Matylda faktycznie jest w sile wieku, ale na pewno nie da sobie w kaszę dmuchać. Jest rezolutna, żywa, otwarta na świat, dająca dobre rady. To cała ona. Swoim uśmiechem potrafi sobie zrównać każdego. Lubi pić herbatkę z prądem, choć czasem tego prądu jest więcej niż herbatki i wręcz uwielbia palić swoje cienkie, mentolowe papierosy. O czymś zapomniałam? A tak... Nadzwyczaj kocha swoją Joankę i swoją kocicę, Frędzla, do tego stopnia, że zaznaczyła, że kiedy umrze zabierze kotkę ze sobą. A Joanka? No właśnie, Joanna jest w ciąży. I tak kiedy jedna Matylda umiera, druga się rodzi.
Być dobrym człowiekiem, Joanko, wcale nie jest tak trudno (...) Czasem po prostu wystarczy się uśmiechnąć, gdy przechodzisz obok kogoś smutnego. Wiesz, by dobrym, to po prostu mieć oczy i uszy otwarte. Na cały świat. A przede wszystkim na najbliższych.
Joanna Kownacka wychodząc za mąż nie wyobrażała sobie, że jej życia się tak właśnie potoczy. Joanka jest ciąży, tylko że w tak ważnym dla niej okresie życia nie ma przy niej męża. Wyjechał oglądać i badać sobie nunataki gdzieś na Grenlandię, kiedy ona przechodzi przez wahania nastrojów i generalnie wszystkie najgorsze rzeczy w tym stanie. Wreszcie rodzi dziecko, ale nawet wtedy męża ani widu ani słychu. Ten dzień dla Joanny na zawsze pozostanie w pamięci jako słodko-gorzki. Słodki, ponieważ oto urodziło się jej upragnione dziecko, a z drugiej oto jej ukochana ciotka Matylda postanawia sobie zejść z tego świata. Ale starsza pani nie zostawi swojej Joanki bez opieki. O to. to nie! Nawet po śmierci będzie w nie ingerować. I tak oto w życiu naszej bohaterki z małą Matyldą pojawiają się Oluś i  Przemcio. Dwójka braci, osiłków z czarnym bmw, prowadzących dość ciekawy biznes. Jak się okazuje to nieszkodliwi i kochający ludzie, którzy znali się z ciotką Matyldą od dzieciństwa. Ba, to nawet ona pomogła im w rozwijaniu biznesu, a ten jest osobliwy. Bracia prowadzą sklep... dla dorosłych, a po śmierci ciotki to ona ma 20% udziałów w firmie!
Dzieci,pijacy i psy po prostu wyczuwają dobrego człowieka.
Oto przed Wami książka, która pocieszy, rozbawi, wzruszy... niczym
najlepsza przyjaciółka. Jest to kolejna już recenzja książki Magdaleny Witkiewicz, ale mogę zapewnić, że nie ostatnia. Jest to lekka, przyjemna książka, którą czyta się w zatrważającym tempie. Nowa szata graficzna jest piękna i z daleka przyciąga uwagę. Pozytywnym plusem są retrospekcje, listy Joanny do ciotki Matyldy sprzed kilku lat, co sprawnie łączy całość i świetnie się komponuje. Bohaterki, jak zresztą zawsze, są przedstawione bardzo realnie co jest wielką zaletą. Komu polecam tą książkę? Wszystkim kobietom. I tym trochę starszym, i tym trochę młodszym, które chcą się oderwać od swoich problemów dnia codziennego, a przecież wszyscy wiemy, że najlepszą metodą oderwania się od swoich problemów jest zagłębienie się w czyjeś problemy :) A więc do dzieła, czytajmy! 



Książka przeczytana w ramach wyzwania CZTERY PORY ROKU oraz KLUCZNIK 2016 

Dominika

wtorek, 19 kwietnia 2016

Anna Kendall- Na drugą stronę


Uderzał mnie raz po raz, w pierś, a potem w krocze, we wszystkie miejsca zasłonięte przez ubranie, żeby nie było widać siniaków. [...] Ciemność... Chłód... Ziemia wypełniająca mi usta... Robaki w moich oczach... Gleba więżąca moje odarte z ciała ręce i nogi...

Główny bohater- Roger posiada dar, potrafi podróżować do świata umarłych. Opieką nad chłopakiem zajmuje się wujek despota i ciotka. Jego opiekun wykorzystuje go dla zysku. Wuj bije  chłopaka (bo to jest warunek, żeby Roger mógł przejść) a on rozmawia z duchami. Pewnego dnia udaje mu się uciec i zaczyna pracę na dworze. Przez to, że jego wuj go wykorzystywał chłopak jest aspołeczny. Ta zmiana jednak nie wydaje się być lepsza. Roger zakochuje się w dziewczynie dworu, Lady Cecylii. Córka królowej dostrzega potencjał w chłopaku i wciąga go w pałacowe intrygi. On natomiast, zrobi wszystko, żeby zdobyć swoją ukochaną. Przez to wszystko chłopak jest w stanie nawet zaburzyć równowagę między światami i wciągnąć zmarłych do świata żywych.


Królowa nie była dobra. Otruła własną matkę, mordowała wrogów, groziła torturami bezbronnym sługom, takim jak ja i Maggie.

Sam pomysł na książkę jest ciekawy ale sposób w jaki autorka go przedstawiła... no, nie zadowala. Pierwsze sto stron przeczytałem bardzo szybko, jednak ciąg dalszy, czyli opis świata umarłych, jest nie ciekawy. Wszyscy tam siedzą, nic nie robią a o większości dusz nic nie wiemy. 
Ból nie ustępował. Było ciemno, bym mógł zobaczyć swą rękę, ale kiedy nią poruszałem, przekonałem się, że kości nie są złamane.

Roger, jest zmienny. W jednym momencie mówi poważnie i tak się zachowuje a nie raz jak małe dziecko. Jego niewdzięczność do tych, którzy chcą mu pomóc i ta chamskość... nie rozumiem...
Osobiście książka mnie nie porwała z racji wielu powtórzeń i opisania szczegółów, które nic nie wnoszą do fabuły. Ważne momenty natomiast są opisane krótko i nie szczegółowo, a przecież to one są najważniejsze. Roger, jako narrator, opisuje swoje odczucia. Według mnie jest to nie potrzebne, bo czytelnik powinien sam czuć te emocje. W świecie, który stworzyła autorka rządzą kobiety. 
Podsumowując, "Na drugą stronę" jest opowieścią, która mnie właściwie wciągnęła ale liczne błędy są zauważalne i czasami wyrywały mnie ze świata książki. 
Wydawnictwo
Sebastian

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Wywiad z Sabiną Jakubowską





1. Co zainspirowało Panią do napisania "Domu na Wschodniej". Miała Pani powód do napisania, czy raczej tak po prostu?
Moje inspiracje są bardzo różnorodnej natury. Z wykształcenia jestem archeologiem, stąd nieunikniona miłość do tajemnic przeszłości. Pracując nad doktoratem, badam historię Jadownik, a niektóre wątki oddziałują mocno na moją wyobraźnię. Jako doula, dziennikarz, niegdyś nauczyciel, mogłam poznawać różnych ludzi i zauważyłam, że każdy człowiek ma swoją opowieść, taki specyficzny rdzeń samego siebie, tworzące go przeżycia, doświadczenia, język, poczucie humoru. I to właśnie ludzie mnie inspirowali, chociaż żaden z bohaterów nie jest kalką prawdziwej postaci. Od dawna myślałam nad poszczególnymi motywami jako nad osobnymi historiami, aż nagle te wątki „spotkały się w mojej głowie” i powstała opowieść, w której jest i przygoda, i interakcje między bohaterami, przeróżne emocje, i trudne sprawy, a przede wszystkim pewne przesłanie. Wspomnę też o szczególnej inspiracji: prototyp Domu istnieje naprawdę. Gdy jestem w pobliżu, lubię patrzeć na niego i na przestrzeń wokół. Chciałam wypełnić go tętniącym życiem, aby nie stał już taki pusty.

2.  Jak wyglądała droga książki "od pomysłu do księgarni"?
Kilka lat swobodnego przepływu myśli. Parę miesięcy oglądania swoistego „filmu w głowie” i odkrywania tego, co będzie dalej. Pół roku zdyscyplinowanego pisania w wolnych chwilach. Parę tygodni potrzebnych, by przeczytali to moi czytelnicy-ochotnicy i dyskusje z nimi o powieści. Jakieś dwa lata poszukiwania wydawcy, wreszcie decydujący e-mail napisany we właściwym momencie i nawiązanie współpracy z Grupą Wydawniczą Relacja. Kolejne miesiące pracy nad redakcją książki. Wysłanie przez mojego wydawcę „Domu na Wschodniej” na konkurs „Promotorzy Debiutów” Fundacji Tygodnika Powszechnego i Instytutu Książki. Tygodnie oczekiwania związane z procedurą konkursu. Główna nagroda i wreszcie wydanie powieści. Oto jest.



3. Pisząc książkę myślała Pani, że dla kogo ona będzie przeznaczona?

Wyobrażałam sobie młodzież w wieku gimnazjalno-licealnym jako głównego adresata. Życie pokazało, że „Dom na Wschodniej” czytają także osoby z pokolenia ich rodziców, a nieraz dziadków, ale i czytelnicy młodsi, uczniowie szkół podstawowych.

4. Na czym zależało Pani najbardziej pisząc tę książkę?
Przekazać ważną dla mnie prawdę, że nie ma i nigdy nie było łatwych czasów, że wszyscy ludzie mają jakieś problemy, a jednak, mimo tych okoliczności, można i warto kochać, marzyć, doświadczać przyjaźni, radości, nie bać się  - być sobą, pozostać wiernym własnym wartościom, starać się widzieć innych ludzi wokół, być uważnym, żyć świadomie. Jestem także przekonana, że żyć świadomie to znaczy żyć bez używek i nałogów, co praktykuję – od zawsze. Nie zamierzam nawracać świata, a jedynie pisząc tę powieść chciałam dodać odwagi tym osobom, które same chcą tak żyć, ale potrzebują wzmocnienia, obawiając się presji środowiska. Naprawdę nie mamy wpływu na to, co inni o nas myślą w głębi serca, więc nie warto kierować się w życiu tylko możliwością zdobycia krótkotrwałych „polubień”. W tej powieści jest też sporo tematów przemocy, ponieważ ona jest wszędzie wokół nas i nic nie da odwracanie wzroku od tych kwestii. Należy się z nimi mierzyć i nie trwać w bezradności. Zależało mi, aby to przesłanie było czytelne.


5. Jak się Pani czuje, kiedy wchodzi Pani do księgarni i widzi swoją książkę na półce?

Cieszę się dyskretnie. Zastanawiam się, co czują nieznani mi czytelnicy przy lekturze. I oczywiście chcę więcej. Myślę o innych opowieściach.


6. Czy Istnieje osoba, która jest dla Pani autorytetem pisarskim? 

Tak, istnieje. Profesor John Ronald Reuel Tolkien. Nadal żyje w opowieściach, które są perfekcyjne. Jest mistrzem słowa, z równą starannością kreującym światy, jak i prawdę doświadczeń i emocji bohaterów. Można kochać fantastykę i cieszyć się jej przestrzenią w dziełach Tolkiena, a można ją odrzucić, potraktować jedynie jako dekorację, wewnątrz której bronią się prawdziwe i uniwersalne wartości. I one się obronią. Jeżeli zaś ktoś nie czuje się dobrze w takich pełnych rozmachu opowieściach, ale ceni sobie abstrakcyjny humor, dyskretną ironiczną żonglerkę stereotypami i skojarzeniami, a przy tym nienachalnie podaną wielką mądrość życiową, to zachęcam do  dzieł niedawno zmarłego Terry’ego Pratchetta. Odpoczywam przy tym i dobrze się bawię.

7. Co znaczy dla Pani być Doulą? Z czym to się często wiąże?

Doula jest fizycznym, psychicznym, emocjonalnym i praktycznym wsparciem kobiety ciężarnej, rodzącej i młodej mamy, zaczynającej dopiero przygodę z macierzyństwem. Bycie doulą oznacza dla mnie wspieranie bez oceniania każdej pozostającej pod moją opieką kobiety w jej wyborach związanych z rodzicielstwem, bycie otwartą na jej potrzeby oraz na rozwój sytuacji, a przede wszystkim uczestniczenie w tajemnicy Narodzin Nowego Człowieka, co jest wspaniałym przeżyciem, chociaż nieraz bardzo trudnym. Wiąże się to z nieustającą fascynacją cudem jakim jest życie, ze stałą potrzebą uczenia się, a także z takimi przyziemnymi sprawami, jak konieczność planowania codzienności osobistej i rodzinnej na co najmniej dwie opcje w okresie, gdy jestem w gotowości wobec porodu mojej klientki, gdy czekam na jej wezwanie, które może nastąpić w najdziwniejszym momencie – a niekiedy czekanie wydaje się trwać w nieskończoność.

8. Co Panią skłoniło, żeby wstąpić do organizacji?


Jako doula daję wsparcie, ale także potrzebuję wsparcia. Dzięki Stowarzyszeniu Doula w Polsce mogę poradzić się, wygadać – komuś, kto te sprawy dobrze rozumie. Uczyć się od najlepszych. Poznawać nowe osoby i metody pracy, nowe książki, filmy. Doula to przecież zawód, który wymaga działań profesjonalnych, a także droga mojego rozwoju, na jakiej spotykam świetne kobiety.

9. Czego by Pani chciała dla swoich dzieci?


Chciałabym żyć w świecie, który ludzie traktowaliby jak własny dom, w nim przecież bez naszego udziału nic się samo nie zrobi. Chciałabym żyć w świecie, w którym ludzie dążą do osiągnięcia spokoju, a nie władzy i korzyści. W świecie, gdzie życie, czas i energia są szanowane, ponieważ mają swoją wartość, gdzie seks i religia to prywatna sprawa każdego, nie sprzedaje się tego i nie robi z ich powodu wojen. Takiego świata chciałabym dla moich dzieci.







piątek, 15 kwietnia 2016

C.C.Hunter "Wybrana o zmroku"

Kto to powiedział, że jeśli drzwi są zamknięte, to spróbuj oknem. Jeśli okno jest zamknięte, to cóż – wybij je. A jak nie będzie się dało go wybić, to poszukaj cholernego młota i zrób nowe.
Kylie kilka miesięcy po tym, jak dowiedziała się, że nie jest człowiekiem, odkryła w
końcu, że jest kameleonem, rzadkim gatunkiem, który ukrywa się, od kiedy JBF wykorzystywał kameleony jako króliki doświadczalne, próbując odkryć ich zdolności. W wyniku takich eksperymentów zginęła babcia Kylie. A teraz ten sam dział JBF chciał przeprowadzać testy na niej. Dziewczyna nie zamierzała do tego dopuścić dlatego przeprowadziła z Wodospadów Cienia do swojego dziadka. Już od trzynastu dni jest poza obozem, ale niewiele dowiedziała się o sobie i kameleonach. Jednak chęć poznania nowego gatunku była tylko jednym z dwóch powodów opuszczenia przez Kylie Wodospadów. Logiczne jest, że dziewczynie trudno było by wytrzymać z Lucasem, który z przymusu ojca związał się z dziewczyną tego samego gatunku.
Najbardziej skrzywdził Kylie fakt, że nic o tym nie wiedziała. Być może ból mógłby być mniejszy, gdyby wiedziała o tym wcześniej, zrozumiałaby chęć Lucasa dostania się do Rady. A tak została sama i skrzywdzona. 
 -Czemu moje serce nie mogło wybrać jego? Życie byłby o tyle prostsze.
- Bo serca są wrednymi, podstępnymi bydlakami, stworzonymi, by sprawiać nam ból. Chcą, czego chcą, i nie obchodzi ich, co sądzi o tym właściciel serca.
Od pewnego czasu nawiedza ją straszny duch kobiety. Materializuje się jej jako zakrwawiona postać w białej sukni z mieczem w dłoni. Karze Kylie kogoś zabić. W innym wypadku zginie dziewczyna. Gdyby dziewczynie się w życiu nudziło, jej matka poznała faceta, z którym na razie się związała, ale dziewczyna ma pewne obawy. Matka od razu zrzuca to na chęć pogodzenia się rodziców i nie wierzy w obawy córki. Tyle, że Kylie jej instynkt jeszcze nie zawiódł.
- Trudno zmienić przekonania, które wynikają z uzasadnionych lęków.    
Oto przed Wami najlepsza według mnie książka z serii Wodospady Cienia. Warto było się naczekać na tak fenomenalną część. Idealne zwieńczenie historii Kylie. Muszę przyznać, że oto już czwarta moja ulubiona seria. No dobra piąta. Jedyną postacią, która mnie irytowała była matka Kylie. Trochę zaufania do córki kobieto! Oczekiwania co do tej książki były naprawdę duże, ale autorka świetnie sobie z nimi poradziła. C.C.Hunter z wielką wprawą prowadzi czytelnika przez naprawdę zawrotną akcję. Książka, w 
odróżnieniu od wcześniejszych części, zakończyła się w idealnym momencie, tak że czytelnik nie czuje zbytniego niedosytu, ale autorka zastawia sobie wolną furtkę do ewentualnej kontynuacji. Po raz pierwszy możemy odpowiedzieć na wszystkie nurtujące nas pytania. Z ogromną chęcią sięgnę po "Odrodzoną", która tym razem przybliży nam losy wampirzycy Delli. Myślę, że po tą pozycję sięgnę bardziej chętnie niż po przygody Kylie. Dlaczego? Myślę, że ja i Della jesteśmy bardzo podobne. Ja też jestem cięta i jeśli mnie dobrze nie znasz, to cóż pozory Cię zmylą.



Książka przeczytana w ramach wyzwania CZYTAM YOUNG ADULT oraz CZYTAM OPASŁE TOMISKA 

Liczba stron: 440
Tytuł oryginału: "Chosen at Nightfall"

Dominika

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

C.C.Hunter "Szepty o wschodzie księżyca"

Gdy jest się żywym, większość czasu spędza się na wybaczaniu innym, natomiast w obliczu śmierci należy wybaczyć sobie.
Po raz czwarty wracamy do Wodospadów Cienia. Szkoła ma ruszyć lada dzień, a Kylie
ma nowe pytania i nowe odpowiedzi. Pierwsza najważniejsza rzecz. Dziewczyna już wie kim albo czym jest. Tak jak jej biologiczny ojciec jest kameleonem. Występuje jednak mały, acz istotny problem. Nikt nigdy nie słyszał o takim gatunku. Jedyne wzmianki, Burnett znalazł w dokumencie jednego z profesorów JBF. Tylko, że jeżeli nic o niej nie wiedzą, to będą chcieli się dowiedzieć, a jedynym sposobem są eksperymenty. Tyle, że Kylie nie ufa tej organizacji. Nic dziwnego skoro w ten sposób zabili jej babcię.
Czasem nie możemy zmienić tego, co się dzieje, ale możemy zmienić to, jak te sprawy na nas wpływają.
Żeby było ciekawiej wzór dziewczyny znowu wariuje, tylko że tym razem jej wzór przybrał wreszcie kształt odpowiedni dla jakieś nadnaturalnej rasy. Nikt się jednak nie spodziewał, że jej mózg przybierze akurat taki
wzór. Oczywiście, tak jak w każdej nowej części poznajemy nowego ducha. Pierwszy raz Kylie widzi ducha osoby żywej. Są dwie możliwości. Albo duch nie pamięta jak wyglądał, więc przybrał nową postać albo ta osoba wkrótce umrze... Jej poczucie wyobcowania zamiast maleć ciągle rośnie. Na szczęście może liczyć na przyjaciół, w tym Dereka. No właśnie Derek, a gdzie Lucas? Wilkołak ciągle wierzy w to, że Kylie okaże się tego samego gatunku co on. Nie dopuszcza do siebie innej myśli i od początku wie, że w innym przypadku ich związek nie ma sensu. Już teraz przedkłada swoją watahę nad Kylie i nawet nie próbuje jej pomóc, co tam pomóc nawet zrozumieć jej spraw z duchami! Chłopak wyraźnie coś ukrywa, ale czy Kylie będzie miała jeszcze siłę aby zawalczyć o ich związek?
Miłość zawsze jest przerażająca.
Przedstawiam Wam najlepszą, jak do tej pory, książkę z cyklu Wodospady Cienia.
Na wstępie spróbuje obronić trochę okładkę książki. Wiele mówi, że Wydawnictwo Feeria tym razem się nie wykazało, postanowiło pójść na skróty i wykorzystać okładkę wersji pierwotnej, a nie tworzyć nową. Prawdą jest, że widziałam w swoim życiu lepsze szaty graficzne od tej, ale ta nie jest taka do końca zła i nie należy zrzucać wszystkiego na wydawnictwo. Okładki konsekwentnie utrzymane są w jednym klimacie, trochę tajemniczym. Jeżeli chodzi o tą część okładka w dużo większym stopniu nawiązuje do treści niż jej poprzedniczki. Co do samej treści, autorka zbudowała świetne, jak zresztą zawsze, dialogi. Wszystko tam uwielbiam. Począwszy od czarnego humoru Delli, optymizmu Mirandy, opiekuńczości Holiday po delikatność Dereka. Bohaterowie książki są coraz lepiej wykreowani, autorka poświęciła im więcej dokładności. Bez większego problemu możemy postawić się na ich miejscu i zrozumieć ich postawy. Jednym z ogromnych plusów książki jest wątek kryminalny. Do ostatnich stron śledzimy poczynania Kylie na tym polu. W niektórych momentach czytelnikowi wręcz krew zamiera w żyłach, za co kłaniam się autorce w pas. Jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po tą pozycję, to na pewno nie pożałujecie.    
"Urodzona o północy"/"Przebudzona o świcie"/"Zabrana o zmierzchu"/"Szepty o wschodzie księżyca"/"Wybrana o zmierzchu"




Książka przeczytana w ramach wyzwania CZYTAM OPASŁE TOMISKA oraz CZYTAM YOUNG ADULT

Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: "Whispers at Moonrise"

Dominika

sobota, 9 kwietnia 2016

C.C.Hunter "Zabrana o zmierzchu"

Czy zapomnieć o kimś boli bardziej niż pogodzić się z jego błędami?
Oto przed Wami już trzeci tom serii Wodospady Cienia. Ta recenzja nie będzie należała do najdłuższych, ponieważ tej części po prostu nie da się nie zaspojlerować. Ale spokojnie, nie będę wszystkiego zbytnio przypominać, a zamiast tego odsyłam do wcześniejszych recenzji (klik i klik).    
Kylie jest coraz bardziej sfrustrowana. Zrobi, naprawdę, wszystko byle tylko poznać
prawdę o swoim pochodzeniu i gatunku. Jest to gotowa poświęcić wiele. Oczywiście nie ominie nas wątek miłosny, ponieważ dziewczyna, choć kocha dwóch, w tym momencie składnia się ku Lucasowi. Jednym z plusów całego życia w Wodospadach Cienia jest wreszcie powstająca tak szkoła, na którą mama Kylie na szczęście się zgodziła. Jak to bywa na początku każdej z tych książek pojawia się kolejny duch, który powtarza tylko jedne zdanie, mantrę.
Ktoś żyje, ktoś umiera.
Przerażające, prawda? Oczywiste jest to, że Kylie chce zrobić wszystko, aby ta przepowiednia się nie spełniła. Dziewczyna, jednak niewiele z niej rozumie. Próbuje od ducha wyciągnąć od niego jak najwięcej informacji, ale jest pewien problem. Duch, kobieta, ma amnezję. Nie pamięta kompletnie nic ze swojego starego życia. I jak nie mając żadnych informacji Kylie ma pomóc jej przedostać się na drugą stronę? Dziewczyna razem z opiekunką obozu, Holiday, po wycieczce uspokajającej do Wodospadów zobaczyły krótki przebłysk przyszłości. Słowa ducha miały się spełnić, kobiety były na pogrzebie. Kylie rozpoczyna heroiczną walkę o zmianę przyszłości...
Błędy. Ludzie je popełniają. I zazwyczaj muszą za nie zapłacić.
To moje trzecie spotkania z twórczością C.C.Hunter. Muszę
przyznać, że mnie trochę zaskoczyła. Zazwyczaj serie książkowe nie utrzymują poziomu pierwszych części. A tu proszę taka niespodzianka. Zarówno druga, jak i trzecia książka utrzymują poziom na równi. Historia napisana jest naprawdę fajnym, przystępnym językiem, co sprawia, że książkę się wręcz pochłania. Cały czas coś się dzieje, autorka nie daje nam się nudzić. Przy pisaniu całej serii istnieje ryzyko wypalenia. Wszystkie ciekawe pomysły zostały użyte już wcześniej, a kolejny tomy są o niczym. Czytałam już takie książki, które sprzedawane były na fali popularności, a nic nowego nie wnosiły po historii. Pisarce jeszcze daleko do wypalenia! Książka idealna dla tych, którzy czasami, tak jak ja, lubią sięgnąć po literaturę niekoniecznie ambitną, ale przyjemną. Jednym z minusów, według mnie, jest ciągłe niezdecydowanie głównej bohaterki. Powiem szczerze zaczęła mnie troszeczkę irytować. Ja wiele potrafię zrozumieć, ale kiedy jest z Lucasem i wystarczy, że spojrzy na krzesło a już przypominają jej się chwile z Derekiem, które na mi spędziła i od razu pojawiają się wątpliwości Kylie czy aby na pewno dobrze wybrała. Uprzedzam, przy takiej książce z pewnością nie zarwiecie nocy, jednak miła, moja "odmużdżająca" lektura jest czasami mile widziana, a bywa, że potrzebna.


Tytuł oryginału: "Taken at Dusk"
Liczba stron: 400

Książka przeczytana w ramach CZYTAM OPASŁE TOMISKA, CZYTAM YOUNG ADULT 
Dominika