piątek, 5 lutego 2016

Cynthia Hand "Anielska"


Zapomnijcie o oczekiwaniach. Po prostu bądźcie. Bo tylko wtedy macie szanse być kimś wspaniałym.
Na początku króciutkie przypomnienie. Clara Gardner poznana przez nas w pierwszej części pt. "Nieziemska" jest
dziewczyną - aniołem. Może trochę bardziej człowiekiem niż istotą boską, ponieważ jest tylko Quartariusem, co oznacza, że tylko 1/4 jej krwi to coś nie z tego świata. Jej jedynym sensem istnienia na ziemi jest wypełnienie powierzonego jej zadania. Swoją misję wypełniła tylko teoretycznie. Odkryła swój cel i uratowała Christiana z pożaru. Nie, jednak nie. Ona nie musiała go ratować. Chłopak poradził sobie sam. Piękny zbieg okoliczności. Christian sam się uratował, co nie zmienia faktu, że został uratowany, czyli misja wypełniona. No właśnie nie. Clara z pożaru uratowała również Tuckera, swojego chłopaka. I to wszystko skomplikowało. Bóg jeszcze z tą anielitką nie skończył. Dziewczyna miewa teraz nową wizję. Ona ją przeraża. Jak by tego było mało cały czas toczy się walka między dobrem a złem, a Clara znajduję się pośrodku tej bitwy. Niecodziennie przeciętną anielitkę prześladuje Czarne Skrzydło. Nie wspominałam o nim? To upadły anioł, który przeszedł na ciemną stronę mocy :). Czyli podsumowując Clara ma po prostu przechlapane. Na dodatek musi zdecydować pomiędzy Tuckerem a Prescottem. Wszyscy anielici, no i sam Bóg uważa, że Christian jest Clarze przeznaczony, jednak dziewczyna walczy z przeznaczeniem. Nie łatwe to życie Clary, prawda? Dziewczyna pozna miłość, smutek, rozpacz i szczęście. Nie ważne jaką drogę by obrała na jakimś polu przegra.
Kiedy ja myślę o swojej przyszłości, czuję się przytłoczona, wiedząc jak wiele się ode mnie oczekuje. Są duże szanse, że poniosę porażkę w wielu sprawach. To wielka odpowiedzialność. Co będzie, jeśli odgadnę, na czym polega moja rola na tym świecie, moje zadanie i nie uda mi sie go wypełnić? Co będzie, jeśli obleję test życia? (...) Dowiedziałam się, że na świecie jest o wiele więcej odcieni szarości, niż sobie wyobrażałam. Nauczyłam się, że czasami największym aktem odwagi jest iść naprzód mimo lęku. I nauczyłam się, że w życiu nie chodzi o porażkę czy sukces. Chodzi o to, by być obecnym tu i teraz, a kiedy dzieją się wielkie rzeczy, kiedy zmienia się wszystko, włącznie z nami. Więc mówię wam: - to ni ma znaczenia, jak świetlana wydaje nam się nasza przyszłość. Czy pójdziemy na świetną uczelnię, czy zostaniemy w domu i zaczniemy pracę. To nas nie definiuje. Nasze zadanie na tej ziemi to nie jest pojedyncze wydarzenie, pojedyncze osiągnięcie, które możemy odfajkować na liście. Nie ma żadnego testu. Nie ma wygranych ani przegranych. Jesteśmy tylko my, w każdym momencie życia kształtujący samych siebie w ludzi, którymi się staniemy. Zwracajcie uwagę na chwilę obecną. Na tu i teraz. Zapomnijcie o oczekiwaniach. Po prostu bądźcie. Bo tylko wtedy macie szansę być kimś wspaniałym.
Książka jest po prostu nieziemska. Niesamowicie wciąga, chociaż do ambitnych nie należy. Autorka świetnie poprowadziła relacje między bohaterami. Jednym z poważniejszych minusów to dla mnie okładka. Szczerze powiedziawszy na pierwszy rzut oka wcale do czytania nie zachęca. Sięgnęłam po nią w ciemno po przeczytaniu pierwszej części i nie żałuję. Ciekawym elementem są wizję Clary. Nie są dokładne, więc razem z główną bohaterką okrywamy kawałek po kawałku przyszłość. Apeluję: Proszę o wydanie i przetłumaczenie na polski trzeciej części książki Cynthii Hand! Pokuszę się o stwierdzenie, że ta książka była dużo lepsza od swojej poprzedniczki pt."Nieziemska", a postać Clary dużo lepiej wykreowana.





Książka przeczytana w ramach wyzwania KLUCZNIK 2016 i CZYTAM YOUNG ADULT

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz