Witamy na blogu

Mamy nadzieję, że Ci się spodobało i będziesz zaglądać do nas częściej! ;)

Szukaj w tym blogu

niedziela, 27 września 2015

Premiery - październik 2015


Jesień to idealna pora dla książkoholików, takich jak ja. Wieczory są coraz dłuższe, a aura za oknem sprzyja siedzeniu w domu i czytaniu książek. Trzeba wiedzieć tylko co. Postanowiłam wam troszeczkę podpowiedzieć.

niedziela, 20 września 2015

Recenzja "Nie do pary" Ewa Nowak


Aleksander to szesnastoletni uczeń prywatnego liceum. Chodzi do klasy artystycznej i razem ze swoim przyjacielem Gawłem są tam jedynymi chłopakami. Alek już od wczesnego dzieciństwa był "tresowany" przez matkę. Jest dzieckiem kobiety, która uchodzi za wizytówkę XXI wieku i mężczyzny, który nigdy nie wie co się dzieje u niego w domu. Ludmiła to zarazem wykształcona matematyczka, jak i niespełniona malarka. Ojciec zaś jest byłym ministrem infrastruktury. No i powiedzcie, czy takie dziecko nie jest z góry skazane na geniusz? Problem rodzi się jednak, gdy ono zaczyna się buntować...
Alek jako licealista nienawidzi swojej matki, cały czas pamiętając o krzywdach wyrządzonych w dzieciństwie, więc robi wszystko żeby tylko jej dopiec. Ma wspaniałą dziewczynę Karinę, baletnicę, którą bardzo kocha. Dochodzi jednak do małej kłótni i zrywają ze sobą. Chłopak razem z Gawłem idzie na imprezę, by się odstresować i rozerwać. Poznaje tam Agatę, starszą od siebie o kilka lat dziewczynę, która jest zupełnym przeciwieństwem Kariny. Zaczynają się spotykać, kiedy jego była chce się z nim pogodzić. Alek z jednej strony bardzo chce do niej wrócić, ale z drugiej zostać z Agatą. Rozpoczyna więc grę na dwa fronty. Wie jednak, że kiedyś będzie musiał zdecydować, którą z dziewczyn bardziej kocha. W tym czasie zbliża się niebezpiecznie do Izy, koleżanki z klasy. Trzy genialne i piękne dziewczyny, ale tylko jeden chłopak. Którą wybrać skoro wszystkie są wyjątkowe i niepowtarzalne? Najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie ich w jedną całość. Szkoda tylko, że tak się nie da i Alek będzie musiał wybrać zupełnie sam. Tylko jak to zrobić?
Otóż, kochane dzieci, zapamiętajcie sobie raz na zawsze: nie da się w żyć być zawsze porządnym człowiekiem, ale w miarę możliwości trzeba się postarać, żeby nie być bydlakiem.
 Ewa Nowak stworzyła książkę, która nie jest pustą opowieścią o miłości, tylko historią, która ma drugie dno i głębszy sens. Czytając "Nie do pary" miałam wrażenie, że jestem na spotkaniu z pedagogiem, ale piszę o tym, dlatego że mi się nie podobało, bo wręcz przeciwnie byłam z tego bardzo zadowolona. Książka na pewno zostawi niezatarte ślady w mojej pamięci. Czyta się ją bardzo szybko i lekko, choć przy takim temacie jest to wręcz niemożliwe. Dlatego też polecam tą książkę i poprzednie powieści Ewy Nowak.

niedziela, 13 września 2015

Recenzja "Najdłuższa podróż" Nicholas Sparks

Ira i Ruth Levinsonowie to zgodne małżeństwo z długoletnim stażem. Wydaje się, że żadne troski nigdy ich nie dotkną. Do czasu, kiedy Ruth umiera. Od tego wydarzenia minęło 9 lat, lecz mimo to Ira nadal nie pogodził się ze stratą żony. Teraz mężczyzna ma 91 lat, jest wdowcem, nie ma dzieci i żadnych żyjących krewnych, a jego wszyscy przyjaciele dawno już zeszli z tego świata. Zostało mu kilka miesięcy życia, lecz jadąc samochodem wypada z drogi. Myśli, że właśnie nadszedł jego czas, kiedy pojawia się przy nim Ruth. Ona jednak próbuje obudzić w nim chęć do życia. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ Ira już dawno pogodził się ze śmiercią.
Sophia Danko to studentka ostatniego roku historii sztuki. Jej rodzina nie należy do najbogatszych, dlatego też na studiach jest dzięki stypendium. Jej były chłopak, Brian nie daje za wygraną, chociaż ze sobą zerwali. Chłopak jest niebezpiecznie przystojny, okropnie bogaty, a każda dziewczyna o nim marzy. Podczas wypadu na rodeo Brian napastuje Sophię, staje się agresywny. Z jego rąk, dziewczynę ratuje Luke Collins, nieznajomy kowboj, zwycięzca rodeo i ujeżdżacz byków. Zakochują się w sobie, mimo widocznych różnic. Pragną wyruszyć razem w najdłuższą podróż, zwaną życiem. Nie mają pojęcia, że o ich losie zadecyduje los Iry, samotnego i starego człowieka,
którego nawet nie znają. I kiedy wszystko idzie ku lepszemu jej najlepsza przyjaciółka, Marcia wbija jej nóż w plecy. Zaczyna spotykać się z Brianem.
 Jak postąpi Sophia? Czy miłość między nią a Lukiem ma prawo przetrwać? Czy Ira znajdzie w sobie chęć do życia, a przede wszystkim siłę? Tak mało odpowiedzi na zbyt wiele pytań...

Rozumiem, że miłość i tragedia idą w parze, bo jedna nie istnieje bez drugiej, a jednak zastanawiam się, czy bilans jest sprawiedliwy. Myślę, że człowiek powinien umierać tak, jak żył; otoczony tymi, których zawsze kochał.
 Nicholas Sparks to marka sama w sobie. "Najdłuższa podróż" tak jak szesnaście wcześniejszych powieści jest po prostu doskonała. Postacie zostały bardzo dopracowane. Zauważamy nie tylko ich zalety, ale również wady. Książkę bardzo szybko się czyta, dzięki dobremu językowi i wciągającej akcji, która pozwala oderwać się od codzienności. Historia opowiedziana przez Sparksa jest piękna, a przy tym niezwykle mądra.

niedziela, 6 września 2015

Wywiad z Izabellą Frączyk

Izabella Frączyk jest autorką sześciu fenomenalnych książek. Jej powieści nie tylko wzruszają, ale i rozśmieszają. Książki napisane przez nią zdecydowanie poprawiają nastrój tysiącom kobiet.  Pisze od 2009 roku i każda jej kolejna książka zostaje ciepło przyjęta przez czytelniczki. Miałam ogromne szczęście, że zgodziła się odpowiedzieć na moje pytania.


Dominika Pyza: Co popchnęło Panią do napisania pierwszej książki?
Izabella Frączyk: Zazwyczaj takie rzeczy dzieją się poza nami zwłaszcza w przypadku osoby, której zawsze się wydawało, że pisarz, to jakiś kosmita albo w najlepszym razie odrealniony odludek, który nie je, nie śpi, nie gotuje i nie chodzi na zakupy do tesco J Przypadków w tamtym czasie pojawiło się wiele. Mój pies, który zasłużenie osiągnął już prawie miano celebryty, bowiem o jego wybrykach rozpisywałam się dość często na internetowym forum. Do tego powątpiewanie otoczenia, że ja to zrobię i jeszcze na dokładkę debiut literacki mojej koleżanki, który wymierzył mi celnego ambicjonalnego kopniaka.  To wszystko nastąpiło prawie jednocześnie i skłoniło mnie od decyzji, że jednak spróbuję. Pamiętam jak znajomy zapytał mnie wtedy:
 -Czym się zajmujesz?
- Piszę książki- odparłam z mocą.
- O, a co napisałaś?
- Jeszcze nic... J
D.P.:Jak znosi Pani krytykę swoich książek?
I.F.: Każdy, kto decyduje się upublicznić swoją twórczość musi liczyć się z tym, że nie każdemu się spodoba to, co stworzył.  To podstawa, jeśli nie chce się zwariować albo chwycić  totalnego doła przy pierwszej recenzji dalekiej od entuzjazmu. Wiele zależy również od tego, co uznamy za krytykę. Jeśli na temat mojej twórczości wypowiada się osoba, którą uznaję za autorytet, to oczywiste, że biorę jej sugestie pod uwagę. To, czy się z nimi zgadzam jest już inną kwestią, ale takie opinie traktuję bardzo poważnie.  Internetowy, anonimowy „hejt” mnie nie interesuje i nawet nie zawracam sobie głowy czytaniem, bo jakże ja mam się odnieść do wpisu: „ Książka jest żenująca, a autorka jest głupia”? – Tutaj mogę się tylko uśmiechnąć, że komuś ulżyło Cóż, szkoda czasu… J
Bardzo cenię sobie opinie  czytelników, bo przecież to właśnie dla nich piszę. To dla mnie najważniejsze i nie ma dla mnie nic milszego jak wyrazy uznania i serdeczności od zupełnie obcych osób. Rozumiem przy tym, że komuś moja powieść może się po prostu normalnie nie podobać, ale dopóki szala szeroko pojętej krytyki nadal będzie wyraźnie przechylać się na plus, mój zapał  do pisania z pewnością się nie zmniejszy J

D.P.: Gdybym mogła spotkać się z jedną z bohaterek mojej powieści, to wybrałabym..., ponieważ...
I.F.:Spotkać? Nie ma takiej opcji, bo już spotkałam je wszystkie i znam je na wylot. Wszystkie bardzo lubię. Z niektórymi zdążyłam się nawet zaprzyjaźnić. W końcu siedzieć  przez kilka miesięcy w czyjejś głowie, to nie są przelewki J Wiem, że to nie brzmi normalnie, ale tak właśnie jest. Wszystkie moje bohaterki lubię, nawet tym wrednym staram się nadać jakiś ludzki rys i zachęcić czytelnika, żeby spróbował odszukać ich  ukryte, drugie dno. Bardzo się staram, żeby moje dziewczyny nie były jednakowe, monochromatyczne. Nawet tym z pozoru aniołom zdarzają się błędy i moralne wpadki. Każdy z nas ma na sumieniu mniejsze bądź większe głupoty. One też. Może dlatego są odbierane, jako postaci bardzo realne.
D.P.:Pisze Pani książki z zakresu literatury kobiecej. Czy Pani także czyta takie książki czy może jednak inny gatunek?
I.F.:W obawie przed popełnieniem niezamierzonego plagiatu zazwyczaj omijam podobną literaturę. Do tego mam niewiele czasu na czytanie czegoś, co napisał ktoś inny, więc wybieram pewniaki. Uwielbiam prozę sensacyjną i konsekwentnie nie wychodzę poza ten gatunek. Oczywiście czasem czytam też książki moich koleżanek po fachu. Nie zdarza mi się to zbyt często mimo, że między sobą wymieniamy się swoimi książkami i nasze półki pękają w szwach J
D.P.:Jaki jest Pani przepis na szczęście? 
I.F.: Niestety nie mam przepisu na szczęście. Po prostu staram się być dobrym człowiekiem i nikomu nie robić krzywdy. To niby brzmi całkiem jasno i wydaje się to łatwe, ale wcale tak nie jest.  A szczęście często mamy pod nosem i widzimy je dopiero jak zniknie, zatem trzeba uważnie się rozglądać wokół siebie i z każdego dnia wydusić coś dobrego, bo nie ma nic lepszego niż zasypiać z uśmiechem na ustach i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
D.P.: Bardzo dziękuję za wywiad.
I.F.: Serdecznie dziękuję za rozmowę. Życzę sukcesów i ciekawych recenzji.